Łukasz Tomczyk szykuje taktyczną niespodziankę?

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
19 marca 2026 12:04
Łukasz Tomczyk szykuje taktyczną niespodziankę?

Przed rewanżem z Fiorentiną w Sosnowcu Łukasz Tomczyk zapowiada taktyczne przetasowania — w tym zmianę pozycji Ameyawa — i przyznaje wprost, że defensywne nastawienie z pierwszego meczu już nie wystarczy, bo tym razem Raków musi wyjść po gola.

Raków przystępuje do rewanżu z Fiorentiną w zupełnie innych okolicznościach niż tydzień temu — i sam trener nie ukrywa, że zmienić musi się nie tylko wynik, ale i podejście do meczu. We Florencji Częstochowianie ustawili się defensywnie, a Fran Tudor obsadził prawą stronę defensywy. W Sosnowcu taki plan nie wchodzi w grę: awans do kolejnej rundy wymaga co najmniej remisu 1:1 lub wygranej, co stawia Raków w roli strony atakującej — roli, którą musi umieć przyjąć.

Jedną z rozważanych opcji jest przesunięcie Ameyawa — tego samego zawodnika, którego faul ręką w doliczonym czasie gry w pierwszym meczu przesądził o porażce 1:2. Tomczyk nie wyklucza innych roszad personalnych i podkreśla, że sztab przygotowuje kilka wariantów.

„W pierwszej połowie meczu z Górnikiem faktycznie dokonaliśmy tych zmian. W rewanżu z Fiorentiną musimy przygotować różne scenariusze. We Florencji szukaliśmy stabilizacji w obronie, ale u siebie musimy dać tej rywalizacji coś innego, coś ekstra" — mówił szkoleniowiec. 

Osobną kwestią pozostaje kondycja Tudora: trener zaznaczył jedynie, że należy mądrze zarządzać ryzykiem zdrowotnym, „ale jutro liczy się tylko wygrana".

Drugi głos przed rewanżem na konferencji należał do Zorana Arsenicia, który wskazał konkretny problem, z jakim Raków będzie mierzył się w defensywie — i zaproponował konkretne rozwiązanie. Według kapitana „Medalików” kluczem do ograniczenia ataku Fiorentiny jest kolektywne podejście całej drużyny, nie indywidualne pojedynki z zawodnikami z Serie A.

„Fiorentina to zespół z Serie A, mają ogromną moc w ataku. Musimy bronić jako cała drużyna, a nie każdy z osobna. To zawsze była nasza siła i tak musi być jutro" — podkreślił Arsenić.

Oceniając pierwsze starcie, zawodnik wyraził przekonanie, że w defensywie Raków zaprezentował się przyzwoicie — z zastrzeżeniem dotyczącym straconych bramek.

„We Florencji defensywnie zagraliśmy niezły mecz, pomijając te dwie stracone bramki, które moim zdaniem były nieco pechowe. Jestem pewien, że jutro zagramy w tyłach jeszcze solidniej" — zapewnił. 

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!