Mimo obiecującego otwarcia i szybkiej bramki, osłabiony kadrowo Raków Częstochowa jedynie zremisował z Legią Warszawa, co znacząco skomplikowało sytuację zespołu w walce o mistrzostwo Polski. Wynik ten jest pokłosiem zarówno problemów taktycznych w defensywie, jak i fali problemów zdrowotnych, które dotknęły kluczowych zawodników „Medalików”.
Sytuacja kadrowa, w jakiej znaleźli się Częstochowianie przed niedzielnym starciem, w dużej mierze determinowała obraz gry oraz ostateczny rezultat. Zespół trenera Łukasza Tomczyka musiał radzić sobie bez kilku podstawowych graczy, których z rywalizacji wykluczyły urazy oraz nagłe dolegliwości chorobowe.
Trener podkreślił jednak niezłomność swoich podopiecznych, stwierdzając:
„Gratuluję drużynie heroizmu, bo zebraliśmy się na ten mecz w bardzo trudnym momencie – przy pladze kontuzji, zmian i chorób żołądkowych”.
Ta determinacja była widoczna zwłaszcza w pierwszej odsłonie spotkania, gdy mimo narastającej presji gości, defensywa Rakowa w centralnych sektorach boiska pozostawała szczelna.
Sportowy aspekt widowiska rozpoczął się dla Częstochowian idealnie, gdyż już w 6. minucie Lamine Diaby-Fadiga wyprowadził swoją ekipę na prowadzenie. Z czasem jednak inicjatywę przejęła Legia Warszawa, co zdaniem sztabu szkoleniowego Rakowa było naturalną konsekwencją wyniku.
„W pierwszej połowie mieliśmy problemy z obroną pola karnego przy ich 'przeładowaniach', ale w samym centrum byliśmy szczelni i heroiczni” – analizował po meczu Tomczyk.
Choć po przerwie goście skorygowali ustawienie, lepiej kontrolowali piłkę na połowie przeciwnika i skutecznie stosowali pressing, nie zdołali podwyższyć rezultatu. Niewykorzystane sytuacje zemściły się w 71. minucie, kiedy Jean-Pierre Nsame doprowadził do wyrównania z rzutu karnego.
Remis w niedzielę, w połączeniu z wcześniejszą porażką 1:2 w rewanżowym meczu z Fiorentiną, oznacza dla Rakowa bolesny tydzień. Strata do prowadzącego w tabeli Zagłębia Lubin wzrosła do sześciu punktów, a trener z goryczą podsumował ofensywną niemoc:
„Niestety, na ten moment piłka nam nie wpada do siatki tak, jak byśmy chcieli”.
