GKS Tychy, którego trenerem jest Łukasz Piszczek, może w przyszłym sezonie zyskać nawet 30 milionów złotych od dwóch sponsorów. Jest jednak jeden warunek, który w obecnej sytuacji nie będzie łatwy do zrealizowania.
Zgodnie z informacjami przekazanymi przez Łukasza Gikiewicza w programie „1. Liga Styl Życia”, przyszłość budżetowa tyskiego klubu może ulec poprawie w najbliższej przyszłości. Dwie prywatne firmy wyraziły gotowość do zainwestowania w zespół Łukasza Piszczka kwoty oscylującej wokół 30 milionów złotych.
Ekspert TVP Sport podkreślił, że potencjalni inwestorzy deklarują chęć znaczącego wzmocnienia drużyny i „pociągnięcia tego zespołu” w kolejnych rozgrywkach. Tak potężny zastrzyk gotówki pozwoliłby na budowę silnej kadry w oparciu o obecną strukturę szkoleniową.
Realizacja ambitnych planów finansowych jest jednak bezpośrednio uzależniona od wyników sportowych osiąganych w bieżącym sezonie.
„Oczywiście to wszystko tylko w przypadku, gdy klub utrzyma się w lidze” – dodał „Giki”.
Spełnienie tego warunku nie będzie łatwe, bowiem sytuacja GKS-u Tychy w tabeli pozostaje daleka od idealnych. Drużyna byłego reprezentanta Polski traci obecnie pięć punktów do bezpiecznej strefy gwarantującej przetrwanie.
Najbliższy mecz GKS rozegra z Puszczą Niepołomice, która również znajduje się w dolnym rejonie tabeli. Zgubienie punktów w tym starciu mogłoby pogrążyć tyską ekipę w jeszcze większym kryzysie.
