Luis de la Fuente wyrasta na jednego z najpewniejszych siebie trenerów przed nadchodzącym mundialem w USA, Meksyku i Kanadzie. Hiszpanie przygotowują się do ogłoszenia ostatecznego składu na turniej. Jak donosi Diario AS, selekcjoner otwarcie mówi o szansach swojej drużyny na końcowy triumf.
Szkoleniowiec wziął udział w podcaście, gdzie bez wahania ocenił potencjał swojej ekipy. Przyznał, że Hiszpania jest faworytem do złota, choć zaznaczył potrzebę zachowania ostrożności. De la Fuente postawił swoją drużynę w jednym rzędzie z Anglią oraz Francją. Trener podkreślił, że mimo wysokich aspiracji, zespół musi twardo stąpać po ziemi. La Roja powalczy o swój drugi tytuł w historii, nawiązując do sukcesu z 2010 roku z RPA.
Koniec z podziałami w reprezentacji Hiszpanii
Ważnym elementem wypowiedzi de la Fuente była kwestia atmosfery wewnątrz grupy. Selekcjoner zaznaczył, że czasy, w których kadra dzieliła się na klubowe kliki, bezpowrotnie minęły. Według niego w zespole nie ma już zawodników klubowych, są tylko reprezentanci kraju. Taka zmiana mentalności ma pomóc w odcięciu się od zewnętrznych nacisków. Trener chce powoływać wyłącznie najlepszych graczy, którzy potrafią w pełni poświęcić się grze dla narodowych barw.
Oficjalna lista 26 zawodników zostanie ogłoszona w ciągu najbliższych 48 godzin. Wiadomo już, że w kadrze znajdzie się Lamine Yamal z Barcelony, choć młody gracz nie wystąpi w meczu otwarcia przeciwko Republice Zielonego Przylądka. De la Fuente niemal potwierdził też obecność Gaviego, który imponuje formą w klubie. Przed selekcjonerem pozostało jeszcze kilka dylematów do rozwiązania, zanim ostatecznie zamknie listę nazwisk na turniej w Ameryce Północnej.
