Leszek Ojrzyński odniósł się do kluczowej kary indywidualnej, która zdeterminowała przebieg rywalizacji Arki z Zagłębiem i uniemożliwiła „Miedziowym” skuteczną pogoń za wynikiem.
Najważniejszym punktem zwrotnym w meczu okazała się sytuacja z 47. minuty, kiedy to Michał Nalepa został ukarany drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką. Zdarzenie to wymusiło na Lubinianach grę w dziesiątkę przez niemal całą drugą połowę.
Leszek Ojrzyński w pomeczowej wypowiedzi nie szukał usprawiedliwień dla swojego podopiecznego, oceniając pracę arbitra jako prawidłową.
„Kartka jak najbardziej zasłużona, nie mam pretensji do sędziego. Trzeba było się inaczej zachować. Sami się osłabiliśmy w kluczowym momencie, gdy planowaliśmy odrabianie strat” – przyznał wprost opiekun Zagłębia.
Choć zespół z Lubina zdołał odpowiedzieć trafieniem w 52. minucie, którego autorem był Levente Szabó, gra w osłabieniu okazała się zbyt dużym obciążeniem.
Arka Gdynia od początku spotkania narzuciła swoje warunki, co przełożyło się na wypracowanie dwubramkowej przewagi jeszcze przed przerwą. Strzelanie rozpoczął Oskar Kubiak w 15. minucie, a tuż przed udaniem się do szatni wynik podwyższył Sebastian Kerk. Mimo ambitnej postawy gości po zmianie stron, końcowy rezultat ustalił w 78. minucie Vladislavs Gutkovskis, pieczętując zwycięstwo gospodarzy 3:1.
