Legia Warszawa straciła wszelkie mechanizmy kontrolne nad przyszłością Marcela Krajewskiego w ramach rozliczeń za transfer Steve'a Kapuadiego. To nieznany dotąd skutek gwałtownego poszukiwania gotówki przez stołeczny klub.
Zgodnie z informacjami przekazanymi przez portal Meczyki.pl, Legia Warszawa przestała dysponować opcją odkupu Marcela Krajewskiego. Pierwotne porozumienie zakładało, że klub ze stolicy mógł odzyskać 21-latka za kwotę 700 tysięcy złotych, a zapis ten miał być możliwy do aktywacji między innymi w zimowym oknie transferowym 2027 roku. W przypadku odmowy powrotu, zawodnik miał zapisaną w kontrakcie dotkliwą karę finansową.
Jak podaje Tomasz Włodarczyk, Widzew Łódź wykorzystał trudne położenie finansowe Warszawiaków i podczas rozmów dotyczących przejścia Steve'a Kapuadiego wynegocjował również całkowite zniesienie wspomnianej klauzuli. Dodatkowo łódzki klub zdołał obniżyć procent od zysku z kolejnego transferu obrońcy, który spadł z 50 do 30 procent. Tak drastyczne ustępstwa były ceną za 2 mln euro, które Widzew przelał na konto Legii w jednej racie.
Marcel Krajewski, który przeniósł się do Łodzi latem 2024 roku, stał się tym samym pełnoprawnym i wyłącznym aktywem Widzewa. Defensor wywalczył sobie pewne miejsce w składzie u trenera Aleksandara Vukovicia, wygrywając rywalizację z nowym zawodnikiem, Carlosem Isaakiem.
Reprezentant Polski do lat 21 rozegrał w tym sezonie 18 spotkań na poziomie Ekstraklasy, w których zanotował trzy asysty. Dzięki skutecznej dyplomacji działaczy z Łodzi, jego przyszłość nie zależy już od decyzji podejmowanych przy Łazienkowskiej.
