Legia na rozdrożu. Trener ostrzega przed czwartkowym rewanżem!

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
28 sierpnia 2025 10:00
Legia na rozdrożu. Trener ostrzega przed czwartkowym rewanżem!

Przed rewanżowym starciem Legii Warszawa z Hibernianem w IV rundzie eliminacji Ligi Konferencji UEFA atmosfera w klubie gęstnieje. Na konferencji prasowej Edward Iordanescu nie ukrywał, że stawka meczu jest olbrzymia – zarówno sportowa, jak i finansowa. Jednocześnie ostrzegł przed lekceważeniem rywala. – Bycie i gra w Europie są dla nas niezwykle istotne. Rozegraliśmy już siedem spotkań w eliminacjach, pięć z nich wygraliśmy, jeden zremisowaliśmy i tylko jeden przegraliśmy, a wciąż nie mamy niczego zagwarantowanego – podkreśla szkoleniowiec.

Awans na wagę przyszłości

Legia wygrała w Edynburgu 2:1, ale w rewanżu nic nie jest przesądzone. Iordanescu uczula, że przewaga jednej bramki to zbyt mało, by mówić o spokojnym podejściu do spotkania.

Nawet gdybyśmy wygrali tam 3:0, to i tak sprawa pozostałaby otwarta. Szanse oceniam na 50 do 50 – mówi.

Rumun zaznacza, że kluczowe będzie nastawienie mentalne i koncentracja od pierwszej minuty.

Musimy być uważni w defensywie, zdyscyplinowani i odpowiedzialni. Hibernian udowodnił już, że potrafi grać na wyjazdach – remis z Midtjylland czy zwycięstwo nad Partizanem w Serbii nie były przypadkiem – przypomina.

Trener odsłania kulisy odejścia Morishity

Nie mogło zabraknąć wątku transferowego. Odejście Morishity do Blackburn było ciosem dla drużyny, o czym trener mówi otwarcie.

Straciliśmy piłkarza niezwykle wartościowego. Nie ma trenera, który czuje się szczęśliwy po odejściu tak istotnego zawodnika – przyznał.

Iordanescu zdradził kulisy transferu – Japończyk od dawna odczuwał zmęczenie po grze w kadrze bez przerwy wakacyjnej, a atrakcyjna oferta z Anglii tylko przyspieszyła decyzję. Teraz Legia musi liczyć na innych, w tym na Jana Ziółkowskiego, którego saga transferowa trwa już od tygodni.

To młody, ale bardzo dojrzały zawodnik. Ufamy mu w stu procentach. Gdybym miał wybierać skład pod dyktando mediów i spekulacji, sam musiałbym wyjść na boisko – ironizował trener.

Presja coraz większa

Iordanescu nie kryje, że awans do fazy ligowej Ligi Konferencji jest obowiązkiem.

To konieczne z kilku powodów: po pierwsze kwestie finansowe, po drugie – kibice, którzy wspierają nas na stadionie i przed telewizorami. DNA Legii prowadzi do tego, by zawsze wygrywać, a ja mam taką samą mentalność – podkreśla.

Wątek presji powracał kilkukrotnie w jego wypowiedziach. Rumuński szkoleniowiec wie, że w przypadku porażki krytyka spadnie nie tylko na zespół, ale i na niego samego.

Od piętnastu lat jestem trenerem, zdobywałem trofea, prowadziłem reprezentację. Wiem, z czym wiąże się odpowiedzialność. Tutaj wszyscy znają moje zasady i wiedzą, czego oczekuję – mówi.

Choć Legia była lepsza w pierwszym meczu i mogła wygrać wyżej, Iordanescu przestrzega przed lekceważeniem przeciwnika.

Rywale wierzą, że mogą awansować. Mają piłkarzy o dużej jakości, jak Kieron Bowie czy Martin Boyle. To zawodnicy, którzy w każdej chwili mogą odmienić losy meczu – ostrzega.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!