Mecz z Górnikiem Zabrze miał dla zawodników Legii Warszawa wymiar wykraczający poza ramy sportowej rywalizacji, a wszystko przez wydarzenia, o których zespół dowiedział się tuż przed ostatnim treningiem. Wojciech Urbański w szczerej rozmowie wyjaśnia, dlaczego to spotkanie było tak wyjątkowe i co sprawiło, że po końcowym gwizdku w szatni zapanował ogromny smutek.
Wojciech Urbański nie krył, że przygotowania do ostatniego meczu zostały zakłócone przez nagłą wiadomość o śmierci trenera Jacka Magiery. Drużyna Legii wyszła na boisko z jasną misją, chcąc oddać hołd postaci, która była niezwykle ważna dla wielu osób w klubie.
„Ten mecz był wyjątkowy, bo walczyliśmy dla trenera Magiery. Szczególnie dlatego chcieliśmy to spotkanie wygrać” – przyznał zawodnik.
Wiadomość o śmierci szkoleniowca dotarła do graczy dzień przed meczem, wywołując przygnębienie. Urbański podkreślił:
„Ta wiadomość była dramatyczna. Wielu ludzi w drużynie znało pana trenera. Był świetnym szkoleniowcem, ale przede wszystkim wielkim człowiekiem. Będzie nam brakowało Pana Jacka”.
Choć zawodnicy czuli, że kontrolują przebieg starcia, ostatecznie musieli podzielić się punktami z Górnikiem.
Pomimo trudnego momentu, młody pomocnik zaznacza, że zespół ma wypracowany konkretny plan na poprawę swojej pozycji w tabeli PKO BP Ekstraklasy. Urbański zauważa progres w grze i podkreśla rolę sztabu szkoleniowego w rozwoju każdego piłkarza, szczególnie w aspekcie stałych fragmentów gry.
„Każdy jest świadomy sytuacji, która jest. Mamy plan, aby z tej sytuacji wyjść. Łatwiej się gra o utrzymanie, gdy masz plan. Bez niego jest zdecydowanie trudniej” – ocenił zawodnik.
Niestety, realizacja tego planu w najbliższym czasie odbędzie się bez udziału 21-letniego pomocnika. Choć Urbański jest kluczowym elementem układanki Marka Papszuna, jego występ w starciu z Górnikiem zakończył się nie tylko remisem, ale i indywidualną sankcją. Z powodu otrzymanej żółtej kartki zawodnik będzie musiał pauzować w nadchodzącym meczu przeciwko Zagłębiu Lubin.

