Zbigniew Boniek w ostrych słowach ocenił obecną sytuację Widzewa Łódź, określając klub mianem poważnego kandydata do spadku i punktując błędy w zarządzaniu drużyną przez trenera Igora Jovicevicia oraz dyrektora sportowego.
Sytuacja łódzkiego Widzewa staje się coraz bardziej dramatyczna, co potwierdzają nie tylko wyniki, ale i bezlitosne analizy ekspertów. W programie „Prawda Futbolu” prowadzonym przez Romana Kołtonia, legendarny zawodnik tego klubu, Zbigniew Boniek, poddał druzgocącej krytyce obecny kształt zespołu.
Zdaniem Bońka, mimo teoretycznie dobrego wyboru szkoleniowca, jakim wydawał się Igor Jovicević, praktyka brutalnie zweryfikowała te założenia.
„Widzew jest dziś poważnym kandydatem do spadku, jeśli nie zmieni nastawienia” – ostrzegł były reprezentant Polski.
Głównym zarzutem wobec sztabu szkoleniowego jest brak stabilizacji i przejrzystej wizji gry. Boniek zwrócił uwagę na nieustanne rotacje, które wprowadzają dezorientację w szeregach drużyny.
„Co mecz widzimy inne zestawienie, inny system – raz dwóch napastników, raz skrzydłowi, raz ich brak. Panuje chaos” – wyliczał w rozmowie z Kołtoniem.
Problemy te przekładają się na indywidualną postawę zawodników, co widać na przykładzie Juljana Shehu, który według Bońka jest obecnie cieniem zawodnika z rundy jesiennej.
Choć klub poniósł wysokie nakłady finansowe na budowę kadry, inwestycje te nie przekładają się na jakość kolektywu. Boniek, przywołując analizy ekspertów, podkreślił, że „Widzew ma piłkarzy, ale nie ma zespołu”. Symbolem tego zagubienia ma być postawa Bukariego, który sprawia wrażenie zawodnika nieświadomego swoich zadań w fazie defensywnej.
Odpowiedzialność za ten stan rzeczy Boniek przypisuje bezpośrednio duetowi decyzyjnemu: trenerowi oraz dyrektorowi sportowemu. Obecnie oczy wszystkich zwrócone są na dzisiejsze starcie w Pucharze Polski przeciwko GKS-owi Katowice.
Wynik tego spotkania może mieć kluczowe znaczenie dla przyszłości pionu sportowego w Łodzi.
„Jeśli jutro Widzew przegra w Pucharze Polski z GKS-em Katowice, ciężko będzie tam utrzymać status quo” – podsumował Zbigniew Boniek.
