Martina Navratilova domaga się rewolucji w przepisach tenisowych, która mogłaby na zawsze zmienić oblicze Wimbledonu. Legendarna zawodniczka, która dziewięciokrotnie triumfowała w Londynie, chce całkowitego zniesienia powtarzania serwisu po tzw. necie. Według niej obecna zasada jest archaiczna i niepotrzebnie spowalnia tempo widowiska.
Dyskusja rozgorzała podczas meczu Naomi Osaki z Karoliną Muchovą, gdy Navratilova na antenie BBC ostro skrytykowała obowiązujące normy. Amerykanka czeskiego pochodzenia uważa, że piłka po dotknięciu taśmy powinna pozostać w grze, podobnie jak dzieje się to podczas wymian. Jej zdaniem rzadkie przypadki, gdy piłka „przetacza się” przez siatkę, nie uzasadniają przerywania meczu przy niemal każdym muśnięciu taśmy przez piłkę.
„Pozbądźcie się tego, to bezużyteczne! Grajcie dalej, to żywa piłka. Raz na jakiś czas zdarzy się taki 'dribbler', który okaże się asem, ale to trafia się raz na trzy mecze. Większość netów to tylko lekkie muśnięcia. Grajcie dalej, przyspieszcie grę” – grzmiała Navratilova podczas relacji z turnieju. Jej stanowisko wywołało natychmiastową reakcję w środowisku, dzieląc ekspertów i zawodników.
Mistrzowie popierają rewolucję na korcie
Głos legendy nie pozostał odosobniony, ponieważ poparli ją Todd Woodbridge oraz John Lloyd. Woodbridge, posiadacz 16 tytułów wielkoszlemowych, zauważył, że zmiana ta funkcjonuje już w rozgrywkach juniorskich i jest jedynie kwestią przyzwyczajenia. Z kolei Lloyd podkreślił, że nowinka zdjęłaby presję z sędziów, którzy w tym roku na Wimbledonie wielokrotnie mylili się przy ocenie netów, co doprowadziło do spięć w meczu Arthura Fery'ego z Alexandrem Zverevem.
