Brazylijska rewelacja Joao Fonseca wyrasta na największą gwiazdę Roland Garros 2026. Argentyńskie legendy, Gabriela Sabatini oraz Juan Martin del Potro, oceniają szanse 19-latka na przerwanie historycznej niemocy Ameryki Południowej w turniejach wielkoszlemowych. Czy nastolatek udźwignie ciężar oczekiwań całego kontynentu?
Fonseca notuje w Paryżu przełomowy występ, który wprawił świat tenisa w osłupienie. Po pokonaniu Luki Pavlovicia, Brazylijczyk dokonał niemożliwego w starciu z Dino Prizmiciem, wracając ze stanu 0:2 w setach. Prawdziwy wstrząs nastąpił jednak w trzeciej rundzie. Nastolatek z Rio de Janeiro po raz kolejny odrobił dwusetową stratę, by po morderczym, pięciogodzinnym boju wyeliminować samego Novaka Djokovicia. Formę potwierdził w 1/8 finału, odprawiając Caspera Ruuda.
Koniec ery wielkiego oczekiwania
Statystyki są nieubłagane. Juan Martin del Potro pozostaje ostatnim mężczyzną z Ameryki Południowej, który wygrał turniej wielkoszlemowy, co miało miejsce w 2009 roku. Wśród kobiet sytuacja wygląda jeszcze gorzej – Gabriela Sabatini czeka na swoją następczynię od triumfu w US Open w 1990 roku. Oboje pełnią obecnie rolę ambasadorów cyklu juniorskiego, który Fonseca wygrał zaledwie cztery lata temu w Sao Paulo.
Sabatini podkreśla, że kontynent potrzebuje więcej turniejów i ekspozycji, aby wychować następców mistrzów. Del Potro zaznacza, że południowoamerykańscy kibice doskonale znają historię dyscypliny i z pasją wspierają swoich reprezentantów. Teraz oczy wszystkich zwrócone są na Fonsecę, który w ćwierćfinale zmierzy się z Jakubem Mensikiem. Stawką jest nie tylko półfinał w Paryżu, ale i nadzieja na zakończenie trwającej od lat posuchy.
