Stan Wawrinka oficjalnie kończy pewien etap swojej wielkiej kariery. Szwajcarski tenisista, który planuje przejście na emeryturę po zakończeniu sezonu 2026, rozegrał właśnie swój ostatni mecz na nawierzchni ziemnej podczas turnieju w Estoril.
41-letni zawodnik nie zamierza jednak odchodzić po cichu i już teraz planuje swój pożegnalny występ na twardych kortach w Nowym Jorku. Wawrinka przegrał w Estoril z Argentyńczykiem Romanem Andresem Burruchagą 6:4, 4:6, 6:3, co zamknęło jego historię występów na mączce na poziomie ATP Tour. Teraz Szwajcar skupia się na uzyskaniu przepustki do głównej drabinki US Open, o co poprosił już organizatorów amerykańskiego turnieju.
Walka o dziką kartę i wielkie pożegnanie w Bazylei
Sytuacja Szwajcara jest klarowna, ale wymaga dobrej woli gospodarzy turnieju w Nowym Jorku. „Poprosiłem o dziką kartę na US Open. Mam nadzieję zagrać tam po raz ostatni. Jeśli otrzymam zaproszenie, zagram w Challengerze w Cancun, aby się przygotować. Na ten moment mam gwarancję startu jedynie w Lyonie i Bazylei” – przyznał szczerze Stan Wawrinka po swoim ostatnim występie w Portugalii.
Decyzja o przyznaniu dzikiej karty Wawrince może mieć poważne konsekwencje dla innych gwiazd, takich jak Jack Draper, Grigor Dimitrov czy Nick Kyrgios, którzy również nie mają zapewnionego miejsca w drabince głównej. Amerykańscy organizatorzy rzadko przyznają zaproszenia zawodnikom spoza USA, co stawia pozostałych graczy w trudnym położeniu. Kariera legendarnego Szwajcara ma dobiec końca podczas turnieju Swiss Indoors Basel, ale wcześniej planuje on jeszcze jeden, wyjątkowy mecz pokazowy z udziałem Rogera Federera.
