Alvaro Arbeloa szykuje się do pożegnania z Realem Madryt. Niedzielne starcie z Sevillą na Ramon Sanchez-Pizjuan ma być jego przedostatnim meczem w roli trenera pierwszej drużyny. Brak trofeów sprawił, że klub nie zamierza kontynuować współpracy z 43-letnim szkoleniowcem.
Arbeloa objął zespół zaledwie cztery miesiące temu, przechodząc bezpośrednio z poziomu trzeciej ligi. W krótkim czasie poprowadził drużynę w LaLiga oraz Lidze Mistrzów, co sam określa jako bezcenne doświadczenie i przyspieszony kurs trenerskiego rzemiosła. Hiszpan podkreśla, że mimo trudnej sytuacji odchodzi z czystym sumieniem. Przez dwie dekady służył Realowi jako wychowanek, piłkarz, ambasador i trener młodzieży, budując silną więź z kibicami, których wsparcie czuje na każdym kroku.
Jose Mourinho wraca do gry o Madryt
W kuluarach coraz głośniej mówi się o powrocie Jose Mourinho, który jest głównym kandydatem do zastąpienia Arbeloi. Obecny trener Realu nie kryje entuzjazmu na myśl o takim rozwiązaniu. Arbeloa publicznie nazwał Portugalczyka numerem jeden i przyznał, że będzie bardzo szczęśliwy, jeśli Mourinho ponownie zawita do Madrytu. Jednocześnie szkoleniowiec stanowczo zaprzeczył doniesieniom o rzekomym braku kontroli nad szatnią, broniąc atmosfery panującej w zespole w ostatnich miesiącach.
Decyzja o przyszłości ławki trenerskiej na Santiago Bernabeu zostanie ogłoszona przez klub w odpowiednim momencie. Arbeloa kończy swoją misję z poczuciem spełnienia, zaznaczając, że Real Madryt zawsze będzie jego domem. Teraz oczy wszystkich zwrócone są na ruchy zarządu, który przygotowuje grunt pod wielki powrót na ławkę trenerską.
