Aston Villa rezygnuje z walki o podpis Eza Abde, odmawiając wpłacenia klauzuli odstępnego w wysokości 60 milionów euro. Jak donoszą hiszpańskie media, decyzja klubu z Birmingham otwiera drogę dla Newcastle United, które szuka wzmocnień w ofensywie. Całej sytuacji z ogromną uwagą przygląda się Barcelona, licząc na niespodziewany zastrzyk gotówki z tytułu udziałów w kolejnym transferze swojego byłego zawodnika.
Marokański skrzydłowy ma za sobą fenomenalny sezon w barwach Realu Betis, gdzie w 43 występach zdobył 15 bramek i zanotował 13 asyst. Tak wysoka forma sprawiła, że klub z Sewilli nie zamierza negocjować ceny i odsyła zainteresowanych do zapisu w kontrakcie. Aston Villa, mimo długotrwałego zainteresowania 24-latkiem, uznała kwotę 60 milionów euro za zbyt wygórowaną i obecnie skupia swoje wysiłki na próbie pozyskania Alejandro Garnacho z Chelsea.
Newcastle United przejmuje inicjatywę na rynku
Wycofanie się ekipy z Birmingham stawia Newcastle United w uprzywilejowanej pozycji. Zespół ten pilnie potrzebuje nowego skrzydłowego po tym, jak Anthony Gordon odszedł do Barcelony za 70 milionów euro. Dodatkowo klub zasiliły środki ze sprzedaży Sandro Tonaliego do Tottenhamu za 108 milionów euro. Dzięki tym ruchom finansowym Newcastle posiada odpowiednie zasoby, aby spełnić żądania Realu Betis i sfinalizować transfer Marokańczyka jeszcze w tym oknie.
Dla Barcelony każda decyzja o transferze Abde oznacza czysty zysk, ponieważ klub ten zachował 20 procent praw do przyszłej sprzedaży zawodnika. Jeśli Newcastle zdecyduje się aktywować klauzulę, do stolicy Katalonii trafi aż 12 milionów euro. Real Betis pozostaje nieugięty, wiedząc, że po sprzedaży Morgana Rogersa do Chelsea za 137 milionów euro, kluby Premier League dysponują rekordowymi budżetami na wzmocnienia przed nowym sezonem.
