Adrian Newey, jeden z najwybitniejszych inżynierów w historii Formuły 1, pojawi się w ten weekend na Grand Prix Monako jako członek zespołu Aston Martin. To jego pierwsza obecność na torze w nowej roli od czasu odejścia z Red Bulla.
Legendarny Newey wraca do pracy
Nowy rozdział w karierze 66-letniego konstruktora rozpoczął się oficjalnie w marcu. Przenosiny do brytyjskiego zespołu były szeroko komentowane, a według doniesień duży wpływ na decyzję Neweya miał zmarły niedawno Eddie Jordan. Lawrence Stroll, właściciel Aston Martina, od dawna szukał sposobu na wzmocnienie zaplecza technicznego i właśnie to udało mu się osiągnąć.
Newey już rozpoczął pracę nad analizą tegorocznego bolidu AMR25, który jak dotąd nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Aston Martin zdobył zaledwie 14 punktów w pierwszych wyścigach sezonu i wyraźnie odstaje od czołówki. Mimo postępów w kwalifikacjach w Imoli, zarówno Alonso, jak i Stroll nie zdołali zapunktować w niedzielnym wyścigu.
Zespołowe obiady i „straszne” regulacje
Newey już teraz bierze udział w kluczowych rozmowach dotyczących przyszłości zespołu. W wywiadzie opublikowanym przez ekipę, zdradził, że prowadzi „dyskusje przy lunchu” z inżynierami na temat poprawy aktualnego modelu bolidu AMR25.
Auto, które miało być konkurencyjne, ugrzęzło w środku stawki. Zaledwie 14 punktów zdobytych w dotychczasowej części sezonu to wynik poniżej oczekiwań – zwłaszcza w kontekście wysokich aspiracji zespołu. Newey otwarcie przyznał również, że nadchodzące przepisy techniczne na sezon 2026 uważa za „przerażające”, co tylko podkreśla skalę wyzwań, przed którymi stoi Aston Martin.
Obecność w Monako – symboliczna i praktyczna
Weekend w Monako będzie pierwszą okazją, by zobaczyć Adriana Neweya na torze w nowych barwach. Jego obecność może mieć nie tylko wymiar symboliczny, ale i praktyczny – obserwacja zespołu w warunkach wyścigowych to klucz do zrozumienia problemów z tempem wyścigowym.
W ostatnim wyścigu w Imoli Aston Martin pokazał pewien progres – Alonso i Stroll zakwalifikowali się odpowiednio na 5. i 8. miejscu. Jednak ostatecznie nie zdołali zdobyć punktów, co najlepiej pokazuje, że forma wyścigowa nadal odstaje od oczekiwań.
