Lech Poznań prowadzi w tabeli, ma cztery punkty przewagi i jest faworytem do obrony tytułu — a mimo to Jagiellonia Białystok wciąż ma realną szansę na mistrzostwo Polski, nawet jeśli Kolejorz ani razu nie przegra w końcówce sezonu.
Jak Jagiellonia może zostać mistrzem Polski?
Po 32 kolejkach Ekstraklasy Lech Poznań zgromadził 56 punktów, podczas gdy Jagiellonia Białystok ma ich 52 — cztery mniej. Do końca sezonu pozostały już tylko dwie kolejki, a Duma Podlasia wciąż nie złożyła broni.
Kluczem do zrozumienia tej końcówki jest jeden mało oczywisty fakt: Jagiellonia dysponuje korzystniejszym od Lecha ogólnym bilansem bramkowym. W przypadku zakończenia rozgrywek z identyczną liczbą punktów to właśnie podopieczni Adriana Siemieńca zajęliby wyższe miejsce w tabeli.
Oznacza to, że Kolejorz niekoniecznie musi przegrać, by stracić tytuł — wystarczy, że dwukrotnie zremisuje. Jeśli Lech podzieli się punktami zarówno z Radomiakiem, jak i z Wisłą Płock, a Jagiellonia wygra oba swoje mecze, to właśnie Białystok będzie świętować mistrzostwo.
Lech zapewnił już sobie udział w eliminacjach do Ligi Mistrzów — wciąż jednak nie wiadomo, czy wystartuje w nich z pozycji mistrza, czy wicemistrza kraju.
Teoria łatwiejsza od rzeczywistości?
Plan Jagiellonii jest prosty w teorii, lecz wymagający w praktyce: wygrać oba pozostałe spotkania i liczyć na potknięcie Lecha. Problem w tym, że terminarz nie ułatwia zadania ekipie z Białegostoku.
Najpierw Jagiellonia zmierzy się na wyjeździe z GKS-em Katowice, który zajmuje obecnie piąte miejsce w tabeli i walczy o prawo gry w eliminacjach do Ligi Konferencji. Następnie Białostoczanie podejmą u siebie Zagłębie Lubin — szóstą drużynę ligi, z identycznym dorobkiem punktowym co GKS. Obaj rywale mają więc własne, poważne powody, by nie odpuszczać. Jagiellonia nie może liczyć na to, że którykolwiek z przeciwników przyjedzie bez motywacji — przed nią dwa spotkania z drużynami, dla których stawka jest równie wysoka.
