Lech Poznań nie zamierza zwalniać tempa przed niedzielnym klasykiem. Niels Frederiksen dał jasno do zrozumienia, że chce wykorzystać przeciwko Legii to, co jego zespół wynosi z meczów w Europie.
Kolejorz ma za sobą remis 1:1 z Sunderlandem w Lidze Europy. Choć wynik nie rozwiązuje problemów Lecha w tych rozgrywkach, sam przebieg spotkania dał Frederiksenowi kilka powodów do optymizmu.
Duńczyk podkreślił, że starcie z angielskim zespołem wymagało od jego piłkarzy funkcjonowania na poziomie intensywności, z jakim w Ekstraklasie spotykają się rzadziej.
– Sunderland grał wysokim pressingiem, intensywnie. W polskiej lidze nikt nie gra na tak wysokim poziomie – ocenił trener Lecha.
Jego zdaniem takie doświadczenia później procentują w kraju. Frederiksen nie ukrywa, że widzi zależność między tempem meczów europejskich a ostatnimi wysokimi zwycięstwami w lidze.
– Tempo gry i intensywność udaje nam się przenosić na ligę – zaznaczył.
To właśnie ten element ma być jednym z atutów Lecha przed niedzielnym starciem przy Łazienkowskiej.
– Legia może szykować się na poważne tarapaty – zapowiedział Frederiksen.
W jego planie może znaleźć się też większa rola Daniela Hakansa. Fin dostał szansę od pierwszej minuty przeciwko Sunderlandowi i miał dać zespołowi przede wszystkim szybkość oraz możliwość atakowania przestrzeni za wysoko ustawioną obroną.
Hakans w ostatnich tygodniach stopniowo wracał do rytmu po urazie, dlatego jego obciążenia są nadal kontrolowane. Frederiksen zaznaczył jednak, że chce częściej korzystać z jego dynamiki.
To może być ważne także w Warszawie, bo Legia pozostaje jedyną niepokonaną drużyną obecnego sezonu Ekstraklasy, a Lech przyjedzie na Łazienkowską z bardzo mocnym sygnałem ofensywnym.
Mecz Legia Warszawa – Lech Poznań odbędzie się w niedzielę o godz. 17:30.
