LeBron James krótko odniósł się do kwestii podróży helikopterem, z którego korzysta jako zawodnik Philadelphia 76ers. Zabrał głos po przedsezonowej porażce z Boston Celtics 120:125, gdy zapytano go o rosnące zainteresowanie lotami i organizacją całego przedsięwzięcia.
„Robiłem to już wcześniej. To po prostu inny środek transportu” — powiedział dziennikarzom James. Po dołączeniu do 76ers w minionym offseasonie zaczął latać helikopterem z logo Fanatics do swojego domu na Manhattanie. Korzysta z niego po meczach domowych oraz treningach w Camden w stanie New Jersey, a dzięki długoterminowej współpracy z Fanatics ma mieć nielimitowany dostęp do maszyny. Sprawa zwróciła uwagę całej ligi. Z rejestru połączeń wynikało, że w ciągu jednego tygodnia śmigłowiec odbył kilkanaście kursów w obie strony między Filadelfią a Nowym Jorkiem. James nie płaci za ten transport, ponieważ loty są elementem jego umowy z Fanatics, wynegocjowanej z Michaelem Rubinem, byłym właścicielem 76ers i obecnym dyrektorem generalnym firmy.
Sprawą przywilejów Jamesa zainteresował się Pablo Torre, nagradzany dziennikarz śledczy. Właściciele innych klubów NBA skontaktowali się z nim, by przyjrzał się korzystaniu przez gwiazdora z helikoptera Fanatics. Torre wcześniej jako pierwszy ujawnił działania LA Clippers mające na celu obejście limitu wynagrodzeń w sprawie Kawhiego Leonarda; jego doniesienia o umowie sponsorskiej doprowadziły do śledztwa NBA i historycznej kary dla klubu. James dołączył do 76ers na warunkach korzystnych dla zespołu, podpisując dwuletni kontrakt wart 7,9 mln dolarów.
