Laporta tonie w długach - czy Barcelona pójdzie na finansowe dno?

Jarosław ZającJarosław Zając
8 września 2025 22:33
Laporta tonie w długach - czy Barcelona pójdzie na finansowe dno?

Joan Laporta może pochwalić się niezłym bilansem sportowym jako prezydent FC Barcelony, ale jego prawdziwe wyzwanie rozgrywa się w gabinetach finansowych klubu. W ciągu miesiąca musi zamknąć rok finansowy z pozytywnym wynikiem, co wydaje się niemal niemożliwe. Na tle rosnących długów i kontrowersyjnych operacji finansowych, ostatni rok przed wyborami może być decydujący dla przyszłości prezydenta i całego klubu.

Joan Laporta
Joan Laporta

W skrócie:

  • Mimo sukcesów sportowych (2 mistrzostwa, 2 superpuchary i 2 puchary króla), Barcelona od czterech sezonów nie spełnia zasady 1:1 pozwalającej na wydawanie kwot adekwatnych do przychodów
  • Laporta musi do października zamknąć rok finansowy 2024/25 z dodatnim wynikiem, aby z czystym kontem przystąpić do wiosennych wyborów prezydenckich
  • Łączne straty klubu szacowane są na 123 miliony euro, a wcześniejsze "dźwignie finansowe" (jak sprzedaż 25% praw telewizyjnych) nie wystarczają już do równoważenia budżetu

Blask na boisku, chaos w księgowości

Joan Laporta objął ponownie stery FC Barcelony w 2021 roku i pomimo traumatycznego początku związanego z odejściem Lionela Messiego, zdołał odbudować sportowy potencjał klubu. Pod jego rządami Barcelona sięgnęła po dwa mistrzostwa Hiszpanii, dwie Superpuchary, dwa Puchary Króla, a po nieudanej próbie z Xavim Hernandezem, w Hansim Flicku znalazł idealnego szkoleniowca dla projektu opartego na młodych talentach z La Masii, z Laminem Yamalem na czele.

Jednak sytuacja w gabinetach zarządu wygląda znacznie mniej optymistycznie. Barcelona od czterech kolejnych sezonów nie spełnia zasady 1:1, która pozwala klubom wydawać na transfery tyle, ile faktycznie zarabiają. Ten stan normalności udało się osiągnąć jedynie przez krótki okres na początku 2025 roku.

Finansowe kłopoty narastają przed wyborami

Obecnie zarząd Laporty stoi przed koniecznością zamknięcia roku finansowego 2024/25 w październiku, prezentując wyniki przed członkami klubu. Co roku termin ten jest coraz bardziej opóźniany, co nie dziwi wobec skali problemów finansowych. Ten rok jest szczególnie istotny - to ostatnie podsumowanie finansowe przed wyborami prezydenckimi zaplanowanymi na wiosnę przyszłego roku, w których Laporta planuje ubiegać się o reelekcję.

Sytuacja jest dramatyczna. Od powrotu Laporty na stanowisko prezydenta, część zarządu musiała dwukrotnie poręczać swoim osobistym majątkiem, aby umożliwić rejestrację nowych zawodników. Ostatnia taka sytuacja miała miejsce podczas letniego okna transferowego, gdy wymagano 12-milionowej gwarancji. Według analityków ekonomicznych, łączne straty Barcelony od sezonu 2020/21 wynoszą około 123 miliony euro - kwotę, którą Laporta desperacko pragnie wymazać przed październikowym sprawozdaniem.

Palancas, czyli dźwignie, które przestały działać

Problemy finansowe Barcelony są wielowarstwowe. Audytorzy regularnie odmawiają zatwierdzenia przedstawianych im sprawozdań, co skutkuje częstymi zmianami firm audytorskich. Kontrowersje budzą m.in. projekt Barça Vision oraz sposób księgowania wpływów z lóż VIP na Camp Nou, którego przebudowa ma już prawie roczne opóźnienie względem pierwotnego terminu.

Pierwszy rok prezydentury Laporty przyniósł rekordowe straty sięgające 481 milionów euro, będące konsekwencją pandemii, fatalnej spuścizny po Bartomeu oraz deprecjacji wartości kadry. Ta astronomiczna kwota, która doprowadziłaby do bankructwa każdą normalną firmę, była w kolejnych latach łatana przez sprzedaż aktywów klubu - słynne "palancas" (dźwignie finansowe).

Pierwszą z nich była sprzedaż firmie Sixth Street 10% praw telewizyjnych klubu na 25 lat, następnie rozszerzona do 15%. Kolejną dźwignią była operacja Barça Studios, która w wyniku niespłaconych zobowiązań i braku realizacji obiecanych treści, zakończyła się ujemnym bilansem 91 milionów euro w ostatnim sprawozdaniu finansowym, co - co ciekawe - zostało przyjęte oklaskami przez zgromadzenie członków klubu.

Do tego wszystkiego dochodzi opóźnienie kluczowego elementu planu naprawczego - powrotu na przebudowany Camp Nou, na który Goldman Sachs udzielił pożyczki w wysokości 1,5 miliarda euro. Pierwotnie częściowe otwarcie stadionu planowano na listopad 2024 roku (w stulecie klubu), ale prace mają już prawie roczne opóźnienie.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!