Barcelona wraca do gry przed własną publicznością, by w środowy wieczór na Camp Nou zmierzyć się z Racingiem Santander. Drużyna prowadzona przez Hansiego Flicka celuje w kontynuację perfekcyjnego początku sezonu 2026/27, a niemiecki szkoleniowiec ma do dyspozycji niemal pełną kadrę. Jedynymi nieobecnymi w zespole gospodarzy pozostają Frenkie de Jong, który zmaga się z urazem kolana, oraz Roony Bardghji przechodzący rehabilitację po zerwaniu więzadeł krzyżowych.
Największą zmianą w formacji defensywnej będzie powrót Andreasa Christensena, który zastąpi Gerarda Martina. Martin doznał rozcięcia twarzy w ostatnim ligowym starciu z Levante i choć uraz nie jest groźny, jego występ od pierwszej minuty jest mało prawdopodobny. Między słupkami pewne miejsce ma Joan Garcia, a linię obrony uzupełnią Eric Garcia, Pau Cubarsi oraz Xavi Espart. W środku pola Flick zamierza postawić na sprawdzony duet Rodri i Pedri, których w ofensywnych poczynaniach wspierać będzie Fermin Lopez.
Podczas konferencji prasowej Hansi Flick poświęcił sporo uwagi ambicjom swoich podopiecznych, szczególnie w kontekście walki o Złotą Piłkę.
Mówię tylko o Lamine Yamalu, nie o Kylianie Mbappé. Lamine Yamal jest szczery i pewny siebie, zaliczył świetny start sezonu. Chce wygrać Złotą Piłkę, co jest normalne dla piłkarza. Będę go wspierać
Szkoleniowiec odniósł się także do sytuacji Alejandro Balde, przyznając, że zawodnik nie jest zadowolony z braku minut na boisku, co uznał za naturalną reakcję gracza przyzwyczajonego do ważnej roli w zespole.
Dla Racingu Santander środowy mecz to pierwsza wizyta na Camp Nou w ramach La Liga od 2011 roku. Barcelona planuje jednak zatrzymać entuzjazm gości, wystawiając ofensywne trio: Anthony Gordon i Lamine Yamal zagrają na skrzydłach, a rolę najbardziej wysuniętego zawodnika przejmie Raphinha. Według przewidywań Barcelona wyjdzie w ustawieniu 4-2-3-1, szukając kolejnych trzech punktów przed własną publicznością.