Iga Świątek opuszcza Indian Wells po porażce w ćwierćfinale z Eliną Switoliną. Polka, która jeszcze niedawno uchodziła za maszynę do wygrywania, przegrała 2:6, 6:4, 4:6. Obrazek tenisistki siedzącej z ręcznikiem na głowie podczas przerw między gemami stał się symbolem niepewności, która w ostatnim roku coraz częściej wkrada się w poczynania 24-letniej zawodniczki. Mimo statusu mistrzyni Wimbledonu, jej dominacja zostaje poddana poważnej próbie.
Elina Switolina po zwycięstwie otwarcie przyznała, że kluczem do sukcesu była agresywna gra i wykorzystywanie momentów słabości Polki. Ukrainka podkreśliła, że przeciwko Świątek trzeba szukać okazji do ataku, bo pasywne czekanie na błędy mistrzyni nie przynosi rezultatów. Switolina wierzy, że obecnie pokonanie liderki jest znacznie bardziej realne niż jeszcze dwa lub trzy lata temu, gdy Iga rzadko pozwalała rywalkom na ugranie choćby kilku gemów w secie.
Chris Evert o utracie aury niezwyciężalności
Legendarna Chris Evert zauważa, że problemem Polki jest narastający brak pewności siebie. Zdaniem Amerykanki, kolejne porażki sprawiają, że inne tenisistki przestają postrzegać Świątek jako zawodniczkę niepokonaną. Evert, bazując na własnym doświadczeniu, twierdzi, że raz utraconą przewagę psychologiczną nad tourem jest niezwykle trudno odzyskać. Rywalki nauczyły się już, jak grać przeciwko Polce, co bezpośrednio przekłada się na ich większą odwagę na korcie.
W poniedziałkowym notowaniu rankingu Iga Świątek spadnie na trzecie miejsce na świecie. Choć w lipcu ubiegłego roku zdemolowała Amandę Anisimovą w finale Wimbledonu wynikiem 6:0, 6:0, to regularność zniknęła. Polka ma na koncie siedem tytułów wielkoszlemowych i ponad 44 miliony dolarów zarobionych na korcie, jednak teraz musi zmierzyć się z wewnętrznymi demonami, które blokują jej sportowe ambicje w decydujących fazach wielkich turniejów.
