Iga Świątek wciąż czeka na pierwszy półfinał w 2026 roku. Polska tenisistka pożegnała się z turniejem w Stuttgarcie na etapie ćwierćfinału, przegrywając z Mirrą Andriejewą 6:3, 4:6, 3:6. To kolejna bolesna porażka liderki po niepowodzeniach w Australian Open, Katarze, Indian Wells oraz sensacyjnym odpadnięciu z Magdą Linette w Miami.
Mecz z Andriejewą miał zmienny przebieg. Świątek dobrze zaczęła, wygrywając pierwszą partię mimo straty serwisu na samym początku. Problemy zaczęły się w drugim secie, gdzie rywalka przełamała Polkę trzykrotnie. W decydującej odsłonie Iga prowadziła już 2:0 i miała szansę na podwyższenie wyniku, jednak od tego momentu przegrała pięć gemów z rzędu. Tenisistka przyznała po meczu, że nie czuła się pewnie przy własnym podaniu, a piłki leciały w inne miejsca, niż planowała.
Nowy etap z Francisco Roigiem
Turniej w Niemczech był debiutem Francisco Roiga w boksie trenerskim Polki. Hiszpan zastąpił Wima Fissette'a, z którym Świątek rozstała się po turnieju w Miami. Zawodniczka trenowała z nowym szkoleniowcem zaledwie tydzień w akademii Rafaela Nadala. Podczas konferencji prasowej Iga zaznaczyła, że proces poznawania się z trenerem trwa, a Roig daje jej obecnie przestrzeń na samodzielne wyciąganie wniosków podczas meczów.
Mimo porażki Świątek dostrzega pozytywy w swojej grze z linii końcowej. Podkreśliła, że czuła większą kontrolę nad wymianami niż w poprzednich turniejach i dobrze radziła sobie z returnem przy mocnych serwisach rywalki. Teraz Polka skupia się na przygotowaniach do kolejnych startów w Madrycie oraz Rzymie, gdzie będzie musiała bronić punktów rankingowych i szukać stabilizacji formy pod okiem nowego sztabu.
