AS Monaco płaci 25 tysięcy euro kary za każde spotkanie, w którym drużynę prowadzi Sébastien Pocognoli. Powodem sankcji jest brak wymaganych uprawnień trenerskich 38-letniego szkoleniowca.
Choć Pocognoli w zeszłym sezonie poprowadził Royale Union Saint-Gilloise do mistrzostwa Belgii, wciąż czeka na uzyskanie profesjonalnej licencji trenerskiej. Dokument ma otrzymać dopiero nadchodzącego lata. Francuskie przepisy są w tej kwestii nieubłagane i wymagają, aby w każdym meczu ligowym lub pucharowym zespół prowadził dyplomowany trener. Władze klubu z Księstwa próbowały obejść ten problem, wyznaczając asystenta Damiena Perrinelle jako oficjalnego trenera w protokole meczowym. Perrinelle otrzymał nawet podwyżkę za pełnienie tej roli, jednak szybko okazało się, że on również nie posiada odpowiednich kwalifikacji. Od tego czasu miejsce na nazwisko trenera w oficjalnych dokumentach pozostaje puste.
Sytuacja finansowa staje się coraz trudniejsza, ponieważ licznik kar bije od października, kiedy Pocognoli zastąpił Adiego Hüttera. Do tej pory szkoleniowiec poprowadził zespół w 17 meczach krajowych, co przełożyło się na łączną grzywnę w wysokości 425 tysięcy euro. Jeśli Belg pozostanie na stanowisku do końca sezonu, kwota ta wzrośnie do 750 tysięcy euro. Wyniki sportowe nie łagodzą tego bólu finansowego. Pod wodzą Pocognoliego Monaco wygrało zaledwie cztery z czternastu rozegranych spotkań w Ligue 1, co stawia sensowność ponoszenia tak wysokich kosztów pod znakiem zapytania.
