Félix Auger-Aliassime staje przed życiową szansą na triumf w turnieju ATP Masters 1000 w Montrealu, ale losowanie okazało się dla niego wyjątkowo brutalne. Choć Kanadyjczyk wystartuje z numerem drugim, jego droga do finału jest usiana przeszkodami.
Pod nieobecność Jannika Sinnera, Carlosa Alcaraza oraz Novaka Djokovicia, Auger-Aliassime wyrósł na jednego z głównych faworytów imprezy. Radość kibiców zmąciła jednak drabinka, która w ćwierćfinale może skojarzyć go z Flavio Cobollim. Wcześniej Kanadyjczyk musi poradzić sobie w sekcji, w której znaleźli się tacy gracze jak Brandon Nakashima, Arthur Rinderknech, Marin Cilić czy Frances Tiafoe. Presja na reprezentancie gospodarzy jest ogromna, zwłaszcza że nie wygrał on meczu w tym turnieju od 2022 roku.
Bunt organizatorów po masowych rezygnacjach gwiazd
Absencja czołowej trójki rankingu ATP wywołała wściekłość władz turnieju i sprowokowała debatę nad zmianami w przepisach. Dyrektor zawodów, Valerie Tetreault, nie kryje rozczarowania postawą najlepszych tenisistów świata, którzy po raz kolejny omijają kanadyjskie korty. „Jesteśmy oczywiście bardzo rozczarowani, że Jannik i Novak nie dołączą do nas w Montrealu w tym roku, zwłaszcza że wycofali się również z zeszłorocznego turnieju w Toronto” – przyznała Tetreault, podkreślając, że kibice mają prawo oczekiwać rywalizacji najlepszych.
Głównym faworytem do końcowego zwycięstwa pozostaje Alexander Zverev. Niemiec przyjeżdża do Kanady w życiowej formie, mając na koncie pierwszy tytuł wielkoszlemowy wywalczony w Paryżu oraz finał Wimbledonu. Zverev w pierwszej rundzie zmierzy się z Lorenzo Sonego lub Tallonem Griekspoorem, a w ćwierćfinale może trafić na Taylora Fritza. Tytułu broni Ben Shelton, który w swojej sekcji drabinki ma Jenson Brooksby'ego oraz utalentowanego Brazylijczyka Joao Fonsecę.
