Problemy zdrowotne sprawiły, że kibice Legii podczas ostatniego spotkania z Cracovią oglądali na murawie Antonio Čolaka zaledwie przez 24 minuty. Trener Marek Papszun poinformował, co wydarzyło się napastnikowi i co go teraz czeka.
Antonio Čolak otrzymał od szkoleniowca szansę pokazania się od pierwszej minuty, jednak napastnik wytrzymał na boisku niespełna dwa kwadranse. Szkoleniowiec Warszawian przyznał, że dolegliwości, które sygnalizowano już podczas wcześniejszych jednostek treningowych, uderzyły ze zdwojoną siłą w trakcie gry.
„Sytuacja wydawała się opanowana, ale ból powrócił z większym natężeniem, co uniemożliwiło mu grę. Na szczęście ścięgno nie zostało zerwane” – wyjaśnił Marek Papszun.
Miejsce kontuzjowanego kolegi zajął Mileta Rajović, co paradoksalnie stało się kluczowym momentem widowiska. To właśnie zmiennik Čolaka zdobył jedyną bramkę dającą zwycięstwo, co trener skomentował jako efekt zmiany podejścia i nastawienia zawodnika. Dla Legii, która walczy o ligowy byt z dorobkiem 28 punktów, ta roszada uratowała wynik, ale postawiła pod znakiem zapytania przyszłość formacji ofensywnej w obliczu nawracających problemów zdrowotnych drugiego z napastników.
Najważniejszą informacją płynącą ze sztabu szkoleniowego jest fakt, że mimo bardzo silnego bólu, który zmusił zawodnika do opuszczenia murawy już w pierwszej połowie, nie doszło do najgorszego scenariusza. Marek Papszun uspokoił, że ścięgno Achillesa nie zostało zerwane, co znacząco skraca potencjalny rozbrat z futbolrem. Niemniej jednak, nawracający charakter dolegliwości, które były sygnalizowane już wcześniej podczas jednostek treningowych, oznacza, że doraźne zabiegi nie przyniosły trwałego efektu.
W obliczu takiej diagnozy, zawodnika czeka teraz prawdopodobnie od dwóch do trzech tygodni przerwy od występów o punkty. Ten czas ma zostać wykorzystany na całkowite wygaszenie stanu zapalnego, który uniemożliwia napastnikowi grę w wymiarze dłuższym niż kilkanaście minut. To poważne osłabienie, biorąc pod uwagę, że proces ten wyklucza go z rytmu meczowego w momencie, gdy drużyna walczy o ligowy byt.
