Niedzielne starcie lidera Bundesligi z TSG 1899 Hoffenheim rozstrzygnęło się wyjątkowo szybko, a głównym aktorem widowiska został arbiter Tobias Stieler. Już w 17. minucie spotkania sędzia podjął decyzję, która wywołała burzę w niemieckich mediach, wyrzucając z boiska obrońcę gości, Kevina Akpogumę. Sytuacja wzbudziła ogromne kontrowersje, ponieważ powtórki telewizyjne pokazały, że walczący o piłkę Luis Diaz również trzymał swojego rywala. Choć wielu obserwatorów potrafiło zrozumieć podyktowanie rzutu karnego, to bezpośrednia czerwona kartka została uznana za karę zbyt surową. Trener Hoffenheim, Christian Ilzer, w pomeczowej rozmowie z DAZN poszedł jeszcze dalej, twierdząc stanowczo, że Akpoguma w ogóle nie sfaulował atakującego Bayernu Monachium, a całe zdarzenie było jedynie efektem wzajemnej walki o pozycję.
Tobias Stieler nie zamierzał jednak unikać odpowiedzialności i przed kamerami szczegółowo wyjaśnił swój punkt widzenia na tę sporną sytuację. 44-letni arbiter przyznał, że początkowo widział normalną walkę o piłkę, która nie kwalifikowała się do odgwizdania przewinienia. Sytuacja zmieniła się drastycznie, gdy Luis Diaz zyskał przewagę szybkościową i znalazł się w dogodnej pozycji do oddania strzału lub dogrania piłki do niepilnowanego kolegi. Zdaniem sędziego, Kolumbijczyk upadł wyłącznie z powodu trzymania przez zawodnika Hoffenheim. Stieler retorycznie pytał, dlaczego Diaz miałby celowo upadać na murawę, skoro przed sobą miał szansę na gola lub podanie do całkowicie wolnego Harry'ego Kane'a. To właśnie ta klarowna okazja bramkowa zmusiła go do wyciągnięcia czerwonego kartonika.
Niemiecki sędzia podkreślił, że w jego opinii nie było alternatywy dla tak radykalnej decyzji, gdyż doszło do przerwania podwójnej, czystej szansy na zdobycie bramki. Co ciekawe, Stieler zaznaczył, że sam Kevin Akpoguma nie kwestionował charakteru tego faulu bezpośrednio po zdarzeniu. Arbiter wyjaśnił również, dlaczego w sprawę nie zaangażował się system VAR. Według niego takie sytuacje rozstrzyga się bezpośrednio na boisku, a podjęta przez niego decyzja była w pełni zrozumiała i logiczna w kontekście przepisów gry. Mimo twardej argumentacji sędziego, dyskusja nad słusznością osłabienia Hoffenheim w tak wczesnej fazie meczu z Bayernem Monachium z pewnością nie ucichnie, zwłaszcza że starcie to miało kluczowe znaczenie dla układu sił w górnej części tabeli Bundesligi.
