Koniec złudzeń w Madrycie. Real upokorzony w Europie, a to dopiero początek katastrofy

Mikołaj RydzMikołaj Rydz
17 kwietnia 2026 22:14
Koniec złudzeń w Madrycie. Real upokorzony w Europie, a to dopiero początek katastrofy
Źródło: football-espana.net

Real Madryt kończy sezon w atmosferze skandalu i sportowej klęski. Po porażce 3:4 z Bayernem Monachium, hiszpańska prasa uderza w sędziego Slavko Vincicia, ale fakty są nieubłagane. Drużyna z Bawarii okazała się lepsza w obu meczach, a madrytczycy stracili nie tylko szansę na finał, ale i resztki godności. Arda Guler, który miał być zbawcą po dwóch golach, wyleciał z boiska za atakowanie arbitra, co stało się symbolem bezradności giganta.

Kylian Mbappe przeżywa bolesne zderzenie z rzeczywistością. Francuz, który marzył o sukcesach na miarę Cristiano Ronaldo, kończy drugi sezon w Madrycie bez żadnego istotnego trofeum. Ironia losu jest uderzająca, bo jego były klub, Paris Saint-Germain, broni tytułu mistrza Europy i właśnie awansował do półfinału. Podczas gdy Mbappe bije brawo kibicom, Real musi pogodzić się z faktem, że FC Barcelona lada moment matematycznie zapewni sobie mistrzostwo Hiszpanii.

Chaos na ławce trenerskiej i bezwzględność Pereza

Florentino Perez nie zna litości dla trenerów. Xabi Alonso stracił pracę w połowie swojego pierwszego sezonu, mimo że walczył na trzech frontach. Gwoździem do trumny okazała się przegrana w Superpucharze z Barceloną. Z kolei Alvaro Arbeloa, który przejął stery jako strażak, prawdopodobnie wróci do rezerw. Choć uspokoił szatnię i zanotował świetną serię w marcu, ostatnie cztery mecze zniszczyły jego dorobek. Klub już szuka następcy, a na giełdzie nazwisk pojawiają się Didier Deschamps i Massimiliano Allegri.

To najgorszy czas dla Realu od 16 lat. Jeśli Barcelona przypieczętuje tytuł przed El Clasico 10 maja, Królewscy staną przed upokarzającym dylematem. Media donoszą, że klub nie zamierza robić rywalom tradycyjnego szpaleru. W cieniu wielkich transferów gasną talenty Endricka i Franco Mastantuono, a jedynym jasnym punktem pozostaje Fede Valverde. Urugwajczyk jako kapitan pokazuje charakter, którego brakuje reszcie gwiazdorskiej konstelacji, niepotrafiącej zastąpić kreatywności Luki Modricia i Toniego Kroosa.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!