Clément Lenglet wyrasta na jeden z największych problemów transferowych Atletico Madryt. Jak donosi Cadena SER, klub chce pozbyć się 30-letniego obrońcy już tego lata. Choć Francuz trafił do Madrytu na stałe zaledwie rok temu, jego czas na Metropolitano dobiega końca.
Sytuacja defensora jest skomplikowana, ponieważ Diego Simeone przestał uwzględniać go w swoich planach na przyszłość. Lenglet rozegrał w tym sezonie 24 mecze we wszystkich rozgrywkach, z czego 21 razy wybiegał w podstawowym składzie, ale to nie wystarczyło, by przekonać do siebie sztab szkoleniowy. Mimo że Atletico pozyskało go za darmo z Barcelony po okresie wypożyczenia, teraz desperacko szuka sposobu na zakończenie współpracy z doświadczonym zawodnikiem, który nie gwarantuje już oczekiwanej jakości w defensywie.
Finansowa pułapka i kontrakt do 2028 roku
Największą przeszkodą w przeprowadzeniu transferu są pieniądze. Clément Lenglet zarabia w Madrycie około 7 milionów euro rocznie, co dla większości potencjalnych kupców jest kwotą nie do zaakceptowania. Piłkarz ma podpisany kontrakt aż do czerwca 2028 roku i na ten moment nie rozważa opuszczenia zespołu. Francuz nie wyklucza całkowicie zmiany barw, ale stawia jasny warunek: oczekuje uczciwego porozumienia finansowego, które zrekompensuje mu rezygnację z wysokiej pensji gwarantowanej przez obecną umowę z Atletico.
Władze klubu stoją pod ścianą, bo utrzymywanie niechcianego gracza z tak wysoką pensją blokuje budżet na nowe wzmocnienia. Oprócz Lengleta, na liście zawodników do odejścia znajduje się także Giménez, co zwiastuje głęboką przebudowę linii obrony. Jeśli Atletico nie znajdzie chętnego, który przejmie finansowe zobowiązania wobec 16-krotnego reprezentanta Francji, klub czeka trudny pat decyzyjny. Obecnie David Hancko i Marc Pubill są typowani do gry w wyjściowej jedenastce, co spycha Lengleta na boczny tor.
