Koniec wielkiej ery w Red Bullu. Lista bolesnych odejść jest długa, a to nie koniec

Mikołaj RydzMikołaj Rydz
11 kwietnia 2026 00:59
Koniec wielkiej ery w Red Bullu. Lista bolesnych odejść jest długa, a to nie koniec
Źródło: autosport.com

Red Bull Racing, który zdominował tory Formuły 1 w latach 2022-2023, przechodzi obecnie przez potężny kryzys kadrowy. Zespół z Milton Keynes w krótkim czasie stracił najważniejsze postacie, które budowały jego potęgę przez niemal dwie dekady. Jak donoszą media, proces ten nabrał tempa po wewnętrznych walkach o władzę i skandalach wizerunkowych.

Największym ciosem dla stajni jest odejście Adriana Neweya, genialnego projektanta, który stał za sukcesami Sebastiana Vettela i Maxa Verstappena. Newey, mimo przedłużenia kontraktu w 2023 roku, zdecydował się opuścić zespół w maju 2024 roku. Powodem miały być tarcia wewnętrzne oraz afera wokół Christiana Hornera. Legendarny inżynier od 2025 roku zwiąże się z Aston Martinem, gdzie skupi się na przygotowaniach do nowych regulacji technicznych.

Rozpad mistrzowskiej struktury inżynierskiej

Lista strat jest jednak znacznie dłuższa. Rob Marshall, główny inżynier z 17-letnim stażem, przeniósł się do McLarena, co uznaje się za fundament nagłego wzrostu formy ekipy z Woking. W jego ślady poszedł Will Courtenay, szef strategii, który również wybrał ofertę McLarena. Z kolei Jonathan Wheatley, dyrektor sportowy odpowiedzialny za perfekcyjne pit-stopy, zdecydował się na przejście do Audi, choć ostatecznie łączony jest z Aston Martinem.

Szokiem dla padoku było ogłoszenie odejścia samego Christiana Hornera w lipcu 2025 roku. Szef zespołu, który prowadził Red Bulla od 2005 roku, stracił pozycję po serii wewnętrznych konfliktów i spadku formy bolidu RB20. Wraz z nim odeszli bliscy współpracownicy: Oliver Hughes oraz Paul Smith. Nawet Helmut Marko, wieloletni doradca i twórca programu juniorskiego, zapowiedział rozstanie z ekipą po zakończeniu sezonu 2025.

Ostatnim ogniwem tej lawiny jest Gianpiero Lambiase, zaufany inżynier wyścigowy Maxa Verstappena. Choć awansował na stanowisko dyrektora wyścigowego, ogłoszono już, że po wygaśnięciu kontraktu w 2027 roku dołączy do McLarena. Red Bull staje przed gigantycznym wyzwaniem załatania dziur w strukturze, która przez lata wydawała się nienaruszalna, a teraz traci swoje najmocniejsze ogniwa na rzecz bezpośrednich rywali.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!