Barcelona wyrasta na miejsce wielkich pożegnań, a niedzielny wieczór na Spotify Camp Nou należał tylko do jednego człowieka. Robert Lewandowski rozegrał swój ostatni mecz przed własną publicznością w wygranym 3:1 starciu z Realem Betis. Polski napastnik ogłosił odejście z klubu wraz z wygaśnięciem kontraktu w czerwcu, co zamieniło ligowe spotkanie w niezwykle emocjonalne widowisko.
Po końcowym gwizdku koledzy z drużyny podrzucili Lewandowskiego w górę, a sam zawodnik wygłosił przemówienie do fanów zgromadzonych na stadionie. Polak podkreślił, że od pierwszego dnia czuł się w Barcelonie jak w domu i nigdy nie zapomni skandowania jego nazwiska przez trybuny. Wyznał, że praca dla tego klubu przez cztery lata była dla niego zaszczytem, a dumę budują wspólnie wywalczone sukcesy. Zapewnił, że Barcelona na zawsze pozostanie w jego sercu.
Gavi i Raphinha oddają hołd legendzie
Gavi nie szczędził pochwał pod adresem starszego kolegi, nazywając go jednym z najlepszych napastników w historii futbolu. Młody pomocnik zwrócił uwagę na niesamowity profesjonalizm Polaka, który mimo 37 lat na karku utrzymuje nienaganną formę fizyczną. Gavi przyznał, że zawsze słuchał rad Lewandowskiego i jest mu wdzięczny za liczne gole oraz tytuły, które napastnik zapewnił klubowi pod koniec swojej bogatej kariery. Szatnia Barcelony traci mentora i wzór do naśladowania.
Raphinha również zabrał głos, podkreślając ogromny wkład doświadczonego snajpera w życie zespołu. Brazylijczyk żałował jedynie, że Lewandowskiemu nie udało się zdobyć bramki w tym pożegnalnym występie na własnym stadionie. Zaznaczył jednak, że najważniejszy był szacunek i sympatia, jaką darzą go wszyscy zawodnicy. Według Raphinhi Lewandowski pozostawał tym samym ciężko pracującym człowiekiem od pierwszego do ostatniego dnia pobytu w klubie, stanowiąc przykład dla całego składu.
