Koniec prawdziwego ścigania? Alonso uderza w nowe przepisy

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
10 lutego 2026 16:04
Koniec prawdziwego ścigania? Alonso uderza w nowe przepisy
Fernando Alonso (fot. YouTube/High Performance)

Fernando Alonso, który w Formule 1 przetrwał więcej zmian technicznych niż jakikolwiek inny aktywny obecnie kierowca w historii, bije na alarm przed nadchodzącą rewolucją. Hiszpan otwarcie przyznaje, że nowe przepisy mogą sprowadzić rolę zawodnika do roli... pasażera. Budzi to jego wyraźną irytację jeszcze przed startem testów.

Koniec wolności dla kierowców F1?

Rewolucja zaplanowana na 2026 rok jawi się jako największe wyzwanie konstrukcyjne, z jakim kiedykolwiek mierzyli się Fernando Alonso oraz jego obecny szef techniczny, Adrian Newey. Dla kierowcy, który zaczynał karierę w 2001 roku – w czasach, gdy z obecnej stawki istniały w niezmienionej formie zaledwie trzy zespoły – nowe zasady są zaprzeczeniem wyścigowego instynktu. Alonso wprost nazywa obecny kierunek „przeregulowanym”, wskazując na drastyczne ograniczenie swobody wewnątrz kokpitu. Według Hiszpana, potężna rola symulacji sprawia, że wynik niedzielnego wyścigu jest znany niemal w komplecie już w czwartek, co eliminuje miejsce na błąd czy błysk geniuszu zawodnika.

„W rzeczywistości nie ma zbyt wiele wolności, powiedzmy, w kwestii tego, co można zrobić w kokpicie lub ile energii można zużyć. Jest to również bardzo ograniczone przez FIA” – diagnozuje sytuację weteran w rozmowie z „MARCA”.

Alonso podkreśla, że konieczność rygorystycznego zarządzania hybrydową mocą odziera sport z jego autentyczności.

„Kiedy chcesz użyć energii, nie ma jej zbyt wiele w porównaniu do samochodów z przodu, ponieważ wszyscy musimy rozmieścić maksymalną energię przez jedną sekundę na wyjściu z zakrętu” – zauważa, dodając z rezygnacją, że różnice między kierowcami staną się przez to minimalne.

Aston Martin walczy z bardziej przyziemnymi problemami, niż kierowca. Mimo wdrożenia ekstremalnych projektów, które miały zmaksymalizować potencjał nowych regulacji, pierwsze testy w Barcelonie przyniosły niepokój całej stajni. Za kulisami głośno mówi się o obawach dotyczących jednostki napędowej Hondy, a spóźnione przybycie ekipy do Katalonii tylko podgrzewa atmosferę niepewności. Istnieje realne ryzyko, że samochody będą tracić moc w połowie prostych ze względu na specyficzną konfigurację nowych silników.

Kwestia ta budzi szczególną irytację Alonso, zwłaszcza w kontekście jazdy kwalifikacyjnej.

„Myślę, że ta zmiana jest nieco bardziej drastyczna w tym sensie, ponieważ część zarządzania energią i jazdy, którą musisz wykonać, polega na optymalizacji jej na całym okrążeniu, a nawet czasami w kwalifikacjach, co będzie nieco irytujące z punktu widzenia kierowcy” – przyznaje Hiszpan. 

Choć zespół liczy na przełom w drugiej połowie sezonu, dla Alonso kluczowym czynnikiem decydującym o kontynuowaniu kariery po 2027 roku może okazać się nie tyle wynik, co po prostu radość z rywalizacji, która w obecnym formacie wydaje się mocno ograniczona. 

„Początkowe wrażenie jest takie, że chciałoby się jechać z pełną prędkością i mieć inny samochód” – podsumowuje gorzko reprezentant Aston Martin.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!