Kostas Tsimikas wraca do Liverpoolu po rocznym wypożyczeniu w AS Roma i ma jeden konkretny cel. Chce zająć miejsce Andrew Robertsona w kadrze zespołu. Jak informuje Ben Jacobs, 30-letni Grek nie zamierza szukać nowego pracodawcy w nadchodzącym oknie transferowym.
Sytuacja na Anfield zmienia się dynamicznie, ponieważ Andrew Robertson oficjalnie kończy swoją pełną sukcesów przygodę z klubem. Szkot odejdzie 30 czerwca jako wolny zawodnik i planuje dołączyć do Tottenhamu. Tsimikas, który przez pięć sezonów był jedynie zmiennikiem, widzi w tym swoją szansę. Mimo że Grek nie znajdował się wcześniej w długofalowych planach klubu, odejście podstawowego lewego obrońcy zmusza władze do ponownej analizy dostępnych opcji w kadrze.
Trudny powrót z Włoch i walka o skład
Pobyt Tsimikasa w Serie A nie należał do udanych, co potwierdzają statystyki z rzymskiego klubu. Obrońca rozegrał tam zaledwie 1050 minut w 25 występach, co sprawiło, że AS Roma nie wyraziła zainteresowania transferem definitywnym. Teraz zawodnik z Salonik chce udowodnić swoją wartość w Liverpoolu. Klub szuka alternatywy dla Milosa Kerkeza, który w swoim debiutanckim sezonie na Anfield grał w kratkę. Doświadczony Grek ma być solidnym rozwiązaniem, które pozwoli uniknąć kosztownych zakupów.
Zostanie Tsimikasa w zespole może pomóc Liverpoolowi zaoszczędzić znaczną sumę pieniędzy na rynku transferowym. Jest to istotne w kontekście planowanej przebudowy składu po frustrującym sezonie 2025/26. Choć przyszłość Greka wydawała się niepewna, jego determinacja do walki o miejsce w składzie może zmienić hierarchię w zespole. Liverpool musi teraz zdecydować, czy zaufać sprawdzonemu rezerwowemu, czy szukać zupełnie nowego nazwiska na lewą stronę defensywy.
