McLaren oraz Chip Ganassi Racing oficjalnie zakończyły wielomiesięczny spór prawny dotyczący Alexa Palou. Strony zawarły ugodę po wyroku londyńskiego sądu, który przyznał rację brytyjskiej stajni.
Sprawa swój finał znalazła w sądzie, który nakazał hiszpańskiemu kierowcy zapłatę ponad 12 mln dolarów odszkodowania. Pierwotnie McLaren domagał się kwoty bliskiej 20 mln dolarów za niedotrzymanie warunków umowy. Konflikt wybuchł, gdy obie ekipy ogłosiły, że mają podpisany kontrakt z Palou na sezon 2023. Ostatecznie zawodnik został w Chip Ganassi Racing, ale miał przenieść się do McLarena w 2024 roku. 28-latek zmienił jednak zdanie, co zmusiło Zaka Browna do wejścia na drogę sądową w celu odzyskania zainwestowanych środków.
Podczas procesu Palou twierdził, że Zak Brown obiecywał mu miejsce w Formule 1 i sugerował, że jego wyniki będą porównywane z osiągnięciami Oscara Piastriego. Szef McLarena nazwał te oskarżenia niedorzecznymi i podkreślił, że nigdy nie składał takich deklaracji. Ostatecznie kierowca wycofał się ze swoich słów i przyznał, że był źle prowadzony przez swoich doradców. Palou potwierdził, że McLaren wywiązał się ze wszystkich zobowiązań kontraktowych, a on sam żałuje postawienia obu organizacji w tak trudnej i skomplikowanej sytuacji.
Zak Brown wyraził zadowolenie z faktu, że sprawa została definitywnie zamknięta i zespół może teraz skupić się wyłącznie na rywalizacji sportowej. Podobny ton przyjął właściciel konkurencyjnej ekipy, Chip Ganassi. Choć nie krył on dezaprobaty dla zachowania swojego kierowcy w przeszłości, podziękował McLarenowi za możliwość pozostawienia tego tematu za sobą. Alex Palou, który ma na koncie cztery tytuły mistrzowskie w serii IndyCar, rozpoczyna teraz walkę o kolejny triumf podczas inauguracyjnego wyścigu sezonu w St. Petersburgu.
