Emma Raducanu wróciła na zwycięską ścieżkę podczas turnieju Queen’s Club Championships. Brytyjka pokonała Annę Blinkovą 6:0, 6:3, kończąc tym samym trzymiesięczną serię bez wygranej w cyklu WTA. Jak donoszą media, zawodniczka nie kryła ogromnej radości z sukcesu odniesionego przed własną publicznością.
Ostatni raz Raducanu cieszyła się ze zwycięstwa podczas turnieju Indian Wells, gdzie wyeliminowała Anastasiję Zacharową. Od tamtego momentu notowała bolesne porażki z Amandą Anisimovą, Diane Parry oraz Solaną Sierrą. Pierwszy mecz na trawie w tym sezonie okazał się jednak przełomem, a agresywna gra pozwoliła jej zdominować rosyjską rywalkę. Annabel Croft z BBC Sport przyznała, że tenisistka nie mogła zagrać lepiej, szczególnie czysto uderzając piłkę w drugim secie.
Powrót duetu Boultercanu i walka o drugą rundę
Oprócz rywalizacji singlowej, Raducanu ponownie połączy siły z Katie Boulter w turnieju deblowym. Popularny duet, znany jako Boultercanu, zmierzy się ze Storm Hunter i Shuai Zhang. Rok temu zawodniczki dotarły do ćwierćfinału londyńskiej imprezy, gdzie uległy parze Kichenok i Routliffe. Raducanu publicznie zachęcała kibiców do wspierania ich wspólnego występu, nazywając go coroczną tradycją, która sprawia jej dużą przyjemność mimo presji otoczenia.
W kolejnej fazie turnieju singlowego Emma Raducanu zmierzy się ze zwyciężczynią pojedynku pomiędzy Soraną Cirsteą a Maddison Inglis. Brytyjka podkreśliła, że czuje się świetnie w atmosferze Queen’s Club i nie traktuje oczekiwań fanów jako negatywnego obciążenia. Po trudnym początku 2026 roku, zawodniczka skupia się na codziennej pracy i cieszy się z powrotu uśmiechu na korcie, co zauważyli komentatorzy śledzący jej zmagania z Blinkovą.
