Koniec emerytury po 16 latach? Oscar De La Hoya chce walki z Jake'em Paulem

Jarosław ZającJarosław Zając
24 czerwca 2025 13:03
Koniec emerytury po 16 latach? Oscar De La Hoya chce walki z Jake'em Paulem

Oscar De La Hoya, ikona boksu i żywa legenda, od lat znajduje się na sportowej emeryturze, ale jego nazwisko wciąż elektryzuje kibiców. Ostatnio coraz głośniej mówi się o jego potencjalnym powrocie na ring, a na celowniku miałby się znaleźć nie kto inny, jak kontrowersyjny youtuber i bokser, Jake Paul. Czy „Złoty Chłopiec” naprawdę jest gotów zrzucić garnitur promotora i ponownie założyć rękawice, by zmierzyć się z gwiazdą nowego pokolenia?

W skrócie:

  • Oscar De La Hoya, legendarny mistrz, który zakończył karierę w 2008 roku, może powrócić na ring, by stoczyć walkę z Jake'em Paulem.
  • De La Hoya jest mocno zaangażowany w promocję gali Paul vs Chavez Jr., co podsyca spekulacje, że może osobiście obserwować swojego potencjalnego rywala.
  • Potencjalne starcie byłoby gigantycznym hitem PPV (Pay-Per-View), łączącym fanów boksu z dwóch różnych epok i gwarantującym ogromne zyski.

"Złoty Chłopiec" wraca z emerytury, by uciszyć youtubera?

Oscar De La Hoya opuścił ring w 2008 roku po bolesnej porażce z Mannym Pacquiao. Był wówczas cieniem samego siebie, kompletnie „wypłukany z wagi”, co filipińska sensacja bezlitośnie wykorzystała, katapultując swoją karierę na szczyty światowego boksu. Dla De La Hoyi był to jednak koniec pewnej epoki i początek nowej – odłożył rękawice na kołek, by w pełni poświęcić się rozwijaniu swojej grupy promotorskiej, Golden Boy Promotions, w prawdziwą potęgę. W końcu schodził ze sceny jako zawodnik z absolutnie fenomenalnym rekordem, na którym widniały takie nazwiska jak Julio Cesar Chavez, Floyd Mayweather czy Bernard Hopkins. Przez lata był „Twarzą Boksu”, magnesem na widzów, który wyprzedawał areny w kasynach i generował kosmiczne przychody z transmisji PPV.

Choć od jego emerytury minęły już prawie dwie dekady, jego cień wciąż unosi się nad zawodnikami, których reprezentuje. Był kluczową postacią podczas wielkich wieczorów z Mayweatherem, odegrał ważną rolę we wspinaczce na szczyt Canelo Alvareza, a teraz jest niezbędny w rozwoju karier Vergila Ortiza i Williama Zepedy. Krótko mówiąc: De La Hoya nigdy tak naprawdę nie zniknął.

Czy to tylko biznes, czy niezaspokojona chęć walki?

De La Hoya nie stronił od aktywności fizycznej po zawieszeniu rękawic. W 2009 roku wziął udział w luźnej, pokazowej walce z gigantem koszykówki, Shaquillem O'Nealem, a siedem lat później skrzyżował rękawice z Mario Lopezem, gwiazdą serialu „Byle do dzwonka”. Prawdziwy powrót był blisko w 2021 roku, kiedy to miał zmierzyć się z Vitorem Belfortem. Plany pokrzyżował jednak COVID-19, a walki nigdy nie przełożono. Czy tamto odwołanie ostatecznie przekonało go, by dać sobie spokój, czy może wciąż tli się w nim iskra, którą desperacko chce na nowo rozpalić?

W ten weekend De La Hoya z pewnością będzie w centrum uwagi, promując starcie Jake Paul vs Julio Cesar Chavez Jr., które odbędzie się na żywo w sobotę na DAZN. Pytanie brzmi: czy jest tam tylko po to, by nagłośnić wydarzenie? A może przygląda się potencjalnemu rywalowi na swój wielki powrót? A może jedno i drugie? „Złoty Chłopiec” nie jest obcy bitewnej gadce, co regularnie udowadnia w swoich prześmiewczych wpisach w mediach społecznościowych, ale czy byłby w stanie poprzeć słowa czynami w starciu z Paulem?

Wewnątrz De La Hoyi drzemie ten sam niesamowity duch walki, który uczynił go jednym z najlepszych pięściarzy swojej epoki. Jest na tyle pewny siebie, że nawet w wieku 52 lat wierzy, że mógłby pokonać Terence'a Crawforda czy Canelo. W starciu z Paulem byłby absolutnie przekonany o swoim zwycięstwie. Połączenie dwóch tak popularnych zawodników z dwóch różnych generacji byłoby niezaprzeczalnym sukcesem. Taka walka wyprzedałaby każdą arenę w Ameryce i przyniosła gigantyczne zyski z PPV. Czyżby De La Hoya cierpliwie czekał na idealną okazję, by znów założyć rękawice i zaprezentować swoje umiejętności nowej publiczności? Jeśli w sobotę między nim a Paulem dojdzie do ostrej wymiany zdań, boks może dostać największą walkę roku, której nikt się nie spodziewał.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!