Aryna Sabalenka wyrasta na jedną z głównych faworytek do obrony pozycji liderki, ale jej przewaga nad rywalkami topnieje w oczach. Po 84 tygodniach spędzonych na szczycie rankingu WTA Białorusinka może stracić pierwsze miejsce na rzecz Eleny Rybakiny. Jak donoszą media, słabsze występy w Madrycie i Rzymie sprawiły, że różnica między zawodniczkami drastycznie się zmniejszyła.
Sytuacja przed startem French Open jest napięta, ponieważ Sabalenka broni aż 1300 punktów za ubiegłoroczny finał. W rankingu na żywo, po odjęciu punktów z poprzedniej edycji, jej przewaga nad Rybakiną wynosi zaledwie 587 oczek. Kazaszka, która rok temu odpadła w czwartej rundzie, traci znacznie mniej punktów i staje przed życiową szansą na objęcie prowadzenia w światowym zestawieniu po raz pierwszy w karierze.
Matematyczna walka o fotel liderki WTA
Scenariusze dla Rybakiny są jasne, ale wymagają od niej świetnej formy na paryskich kortach. Aby myśleć o zdetronizowaniu Sabalenki, mistrzyni Australian Open musi dotrzeć przynajmniej do półfinału, licząc jednocześnie na porażkę Białorusinki przed czwartą rundą. Jeśli Sabalenka awansuje do 1/8 finału, Rybakina będzie potrzebowała występu w finale. W przypadku dojścia Sabalenki do półfinału, tylko końcowy triumf w turnieju da Kazaszce upragniony numer jeden.
Podczas gdy oczy kibiców są zwrócone na walkę o szczyt, Iga Świątek zajmuje obecnie trzecią lokatę z dorobkiem 6503 punktów w rankingu live i nie ma szans na wyprzedzenie Rybakiny po tym turnieju. Polka musi uważać na Jessicę Pegulę, która może zepchnąć ją na czwarte miejsce. Z kolei broniąca tytułu Coco Gauff zaliczy bolesny spadek w okolice szóstej pozycji, tracąc aż 2000 punktów za zeszłoroczne zwycięstwo.
