Mercedes wyrasta na głównego faworyta nowego cyklu regulaminowego Formuły 1, wygrywając wszystkie dotychczasowe wyścigi z pole position. Kimi Antonelli prowadzi w klasyfikacji kierowców przed George’em Russellem, a zespół ma 45 punktów przewagi nad Ferrari. Niemiecka ekipa dysponuje jednostką napędową mocniejszą o co najmniej 15 KM od rywali z Maranello, co pozwala jej na całkowitą kontrolę nad przebiegiem rywalizacji.
Sytuacja może się jednak drastycznie zmienić już podczas nadchodzącego Grand Prix Miami. Wszystko przez wprowadzenie systemu ADUO, czyli mechanizmu wyrównywania osiągów silników. Przepis ten pozwala ekipom, których jednostki tracą od 2 do 4 procent do lidera, na wprowadzenie specjalnej poprawki rozwojowej. Ferrari spełnia te kryteria, co otwiera Włochom drogę do zniwelowania strat technologicznych, które obecnie wynoszą średnio blisko pół sekundy na okrążeniu w kwalifikacjach.
Antonelli spodziewa się ataku Ferrari
Lider mistrzostw, który triumfował w dwóch ostatnich wyścigach w Chinach i Japonii, otwarcie przyznaje, że spodziewa się trudniejszej przeprawy. Antonelli zauważa, że bolid Ferrari już teraz jest mocny, a dodatkowe ulepszenie silnika pozwoli im znacząco zbliżyć się do Mercedesa. Włoch zaznacza jednak, że skupia się na własnej szybkości i wierzy w pakiet poprawek, który przygotowuje jego własny zespół, aby utrzymać wypracowaną na starcie sezonu przewagę.
Szef zespołu Toto Wolff tonuje nastroje i przestrzega przed porównywaniem obecnej formy do złotej ery Mercedesa z lat 2014-2021. Austriak przypomina, jak szybko układ sił zmienił się w poprzednich latach, gdy Red Bull stracił dominację na rzecz McLarena. Wolff traktuje Grand Prix Miami jako swoisty restart sezonu, w którym zoptymalizowane systemy rywali i nowe części mogą sprawić, że Mercedes przestanie być postrzegany jako niepokonany lider stawki.
