Petar Stojanović określił swoją obecną sytuację w Legii jako najgorszą w dotychczasowej karierze, a mimo problemów zdrowotnych zdecydował się na występ w reprezentacji Słowenii, co postawiło go w ogniu krytyki sztabu szkoleniowego. Obrońca, który od początku roku nie mieści się w kadrze meczowej warszawskiego klubu, boryka się obecnie z poważnym przeciążeniem organizmu.
Sytuacja zdrowotna Petara Stojanovicia sprawiła, że pojawił się wyraźny konflikt na linii zawodnik – klub. Choć 30-latek w rundzie wiosennej opuścił już sześć kolejnych spotkań ligowych, zdecydował się na wyjazd na marcowe zgrupowanie kadry Słowenii. Tam wystąpił w przegranym 0:1 meczu przeciwko Węgrom w Budapeszcie, co spotkało się ze zdecydowaną reakcją Marka Papszuna.
Szkoleniowiec ujawnił, że decyzja piłkarza była skrajnie nieodpowiedzialna w świetle diagnozy klubowych medyków.
„Byłem zdziwiony, że Petar zagrał w kadrze. Nie trenował, bo miał kontuzję. Medycy wydali taką opinię. To nie był problem mięśniowy, tylko przeciążenie, które mogło spowodować zerwanie Achillesa. Było wiadomo, że nie da rady” – relacjonował trener.
Sytuacja ta przywołuje w klubie negatywne wspomnienia związane z Jean-Pierrem Nsame, który wcześniej doznał poważnego urazu po zignorowaniu zaleceń sztabu Legii i grze dla Kamerunu. Papszun przyznał, że stara się zrozumieć motywację zawodnika, lecz zaznacza, że zdrowie powinno być priorytetem.
„Na szczęście nie wystawili go w drugim spotkaniu, bo zrobiliby mu krzywdę. To jest podobna sytuacja do tej z Jean-Pierrem. Nie chcieliśmy do tego dopuścić. Rozmawiałem z piłkarzem, ale staram się też go zrozumieć. Nie było to rozsądne, ale wiem, że chciał się pokazać, pograć. Na szczęście nie doszło do najgorszego” – dodał opiekun Legionistów.
72-krotny reprezentant Słowenii w rozmowie z tamtejszymi mediami nie krył rozgoryczenia swoim statusem w drużynie, nazywając obecny okres najtrudniejszym w swojej przygodzie z piłką. Marek Papszun patrzy jednak na sprawę pragmatycznie, odrzucając sugestie o rzekomym karaniu zawodnika.
„Petar pojechał na kadrę z kontuzją, wrócił z kontuzją. Trudno mi powiedzieć, jaki był kontekst jego wypowiedzi. To ambitny zawodnik, który chce grać. Jego losy nie układają się dobrze. Miał słaby początek, przegrał rywalizację, teraz kontuzja. Nie doszukiwałbym się większych sensacji. Petar nie siedzi w karcerze i nikt go nie bije” – podkreślił szkoleniowiec.
Mimo napiętej atmosfery i faktu, że Stojanović od początku 2026 roku nie zasiadł nawet na ławce rezerwowych, sztab szkoleniowy nie skreśla definitywnie doświadczonego zawodnika.
„Jeżeli Petar wróci po kontuzji jeszcze w tym sezonie, to włączy się do rywalizacji o skład” – zadeklarował trener Papszun.
