Komiczne i szokujące klauzule w kontraktach gwiazd. Tego domagali się Messi i Ronaldo

Jarosław ZającJarosław Zając
3 lipca 2025 15:37
Komiczne i szokujące klauzule w kontraktach gwiazd. Tego domagali się Messi i Ronaldo

Wydawałoby się, że w świecie wielkiej piłki nożnej liczą się tylko bajońskie sumy na kontraktach i opłaty transferowe. Jednak rzeczywistość jest o wiele bardziej skomplikowana i... dziwaczna. Piłkarskie umowy to dziś prawdziwe labirynty, w których agenci i zawodnicy przemycają zapisy, o jakich nie śniło się filozofom. Od osobistych zachcianek po obawy o bezpieczeństwo – witajcie w świecie najbardziej absurdalnych klauzul w historii futbolu.

W skrócie:

  • Kontrakty piłkarskie to coś więcej niż pensja i kwota transferu; zawierają specyficzne, często nietypowe żądania zawodników i klubów.
  • Wśród najbardziej osobliwych klauzul w historii futbolu znalazły się zapisy dotyczące nauki języka, astronomicznych kwot odstępnego czy opłacania podróży przyjaciołom.
  • Te nietypowe klauzule dotyczą zarówno spraw błahych, jak i poważnych obaw, takich jak problemy z kontuzjami czy bezpieczeństwo osobiste.

Katalończyk, miliard euro i... opancerzony wóz?

Kiedy na stół trafiają kontrakty największych gwiazd, można spodziewać się wszystkiego. Transfery to skomplikowany proces, a diabeł, jak wiadomo, tkwi w szczegółach. Czasem te szczegóły są tak absurdalne, że aż trudno w nie uwierzyć. Zaczynamy od dwóch wielkich graczy, którzy na stałe zapisali się w historii, nie tylko dzięki swoim umiejętnościom, ale i zapisom w umowach.

Kiedy wyciekł legendarny kontrakt Lionela Messiego z Barceloną, świat dowiedział się, że Argentyńczyk miał klauzulę zobowiązującą go do „integracji z katalońskim społeczeństwem i kulturą”. Klubowi tak bardzo zależało, by uczynić go człowiekiem miasta, a nie tylko najlepszym piłkarzem w historii, że zażądał od niego nauki języka katalońskiego. Co ciekawe, w umowie znalazł się też zapis, że Messi stanie się wolnym graczem, jeśli Katalonia uzyska niepodległość.

Z kolei Cristiano Ronaldo w Realu Madryt był chroniony klauzulą, która bardziej przypominała element gry komputerowej niż rzeczywistość. Każdy zawodnik w La Liga musi mieć w kontrakcie kwotę odstępnego, ale ta, którą wpisano Portugalczykowi, była czystą abstrakcją. Mówimy tu o kwocie 1 miliarda euro. Jak celnie podsumował to prezes Realu, Florentino Perez:

„Klauzule odstępnego nie są po to, by je płacić. Jeśli ma dojść do sprzedaży, to się ją negocjuje”.

I faktycznie, gdy przygoda CR7 z Bernabeu dobiegała końca w 2018 roku, jego klauzulę obniżono do – patrząc z perspektywy czasu – skromnych 120 milionów euro.

Klauzula Cristiano RonaldoWartość
Początkowa kwota odstępnego1 000 000 000 €
Obniżona kwota pod koniec gry w Realu120 000 000 €

Osobiste fanaberie czy uzasadnione obawy?

Nie zawsze chodzi o gigantyczne pieniądze czy polityczne deklaracje. Czasem zapisy w kontraktach to odpowiedź na bardzo ludzkie potrzeby, tęsknoty lub lęki. Barcelona, sprowadzając Neymara z Santosu w 2013 roku, obawiała się, że zawodnik będzie tęsknił za rodzinną Brazylią. Aby zapewnić mu komfort psychiczny, klub zgodził się na specjalny warunek. Jego bliska grupa przyjaciół, znana jako „The TIOSS”, była sprowadzana do Barcelony co dwa tygodnie, a wszystkie koszty podróży pokrywał klub. Neymar był szczęśliwy, a na boisku stał się jednym z najlepszych graczy nowoczesnej ery.

Jeszcze dalej posunął się japoński pomocnik Keisuke Honda. Gdy w 2020 roku podpisywał kontrakt z brazylijskim Botafogo, jego główną obawą było bezpieczeństwo. Rio De Janeiro, miasto czterech wielkich klubów, uchodzi za jedno z bardziej niebezpiecznych na świecie. Honda, nieco przerażony tą perspektywą, zażądał... osobistego pojazdu opancerzonego. Co niewiarygodne, klub się na to zgodził. Mimo to, Japończyk opuścił Botafogo jeszcze w tym samym roku.

Czasem klauzule wynikają z czystej ostrożności biznesowej. Kiedy Manchester United wypożyczał Radamela Falcao z Monaco, klub miał poważne obawy co do stanu jego kolan, które były problemem przez całą jego karierę. W umowie znalazł się więc zapis, że jeśli problemy Kolumbijczyka z kolanem powrócą, „Czerwone Diabły” mogą zerwać wypożyczenie bez żadnych kar finansowych. Ostatecznie, po kolejnej kontuzji, United nie zdecydowało się na transfer definitywny.

Podobne, choć wynikające z zupełnie innych pobudek, były zapisy w kontrakcie Dennisa Bergkampa. Legendarny Holender cierpiał na awiofobię, czyli paniczny lęk przed lataniem. Przez to opuszczał wiele wyjazdowych meczów Arsenalu w europejskich pucharach. Początkowo klauzula dotycząca jego nieobecności na pokładzie samolotu kosztowała go 100 000 funtów z własnej kieszeni. Na szczęście był tak genialnym piłkarzem, że klub ostatecznie przystał na jego prośby, pozwalając mu podróżować na mecze innymi środkami transportu.

Kosmiczne podróże, klocki LEGO i... zakaz gryzienia?

Jeśli myśleliście, że to już szczyt dziwactw, to zapnijcie pasy. W 1999 roku Sunderland podpisał kontrakt ze szwedzkim pomocnikiem Stefanem Schwarzem. Jeden z jego doradców załatwił mu miejsce w jednym z pierwszych komercyjnych lotów w kosmos. Klub, obawiając się o swoją inwestycję wartą 4 miliony funtów, postanowił się zabezpieczyć. W kontrakcie Szweda znalazła się więc słynna „klauzula antystratosferyczna”, która zabraniała mu podróży w kosmos.

Równie komiczny przypadek dotyczy niemieckiego napastnika Giuseppe Reiny. Podpisując kontrakt z Arminią Bielefeld, wynegocjował, że za każdy rok spędzony w klubie otrzyma... dom. W umowie nie sprecyzowano jednak, jaki ma to być dom. Po trzech latach gry w klubie Reina upomniał się o swoje i zażądał trzech posiadłości. Klub, powołując się na nieprecyzyjny zapis, co roku stawiał mu nowy dom... zbudowany z klocków LEGO. Tutaj słynna niemiecka precyzja najwyraźniej zawiodła.

A co powiecie na zapisy wynikające z czystej złośliwości?

  • Klauzula antyarsenalowa: Kiedy Arsenal próbował aktywować klauzulę Luisa Suáreza w Liverpoolu, składając ofertę w wysokości 40 milionów i 1 funta, władze The Reds wpadły w furię. Uraz był tak głęboki, że gdy kilka lat później sprowadzali Roberto Firmino, w jego kontrakcie umieścili kwotę odstępnego w wysokości 98 milionów euro, z adnotacją, że „Arsenal nie może jej aktywować”.
  • Zakaz gryzienia: Barcelona, sprowadzając Luisa Suáreza z Liverpoolu, doskonale znała jego historię. Urugwajczyk miał na koncie już trzy incydenty z gryzieniem rywali. Aby uniknąć kolejnych skandali, w jego kontrakcie znalazła się specjalna klauzula, która nakładała na niego potężne kary finansowe w przypadku powtórzenia tego zachowania. To była próba prawnego poskromienia jednej z najbardziej kontrowersyjnych postaci futbolu.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!