Kamil Grosicki znalazł się wśród wybrańców Jana Urbana na barażowe mecze o awans na mundial, choć prezentuje aktualnie formę daleką od swojego najlepszego poziomu. Mateusz Borek nie ma wątpliwości, dlaczego doszło do takiej sytuacji.
Zbliżające się barażowe mecze reprezentacji Polski — półfinał z Albanią i ewentualny finał przeciwko Szwecji lub Ukrainie — to kluczowe pojedynki, w których selekcjoner Jan Urban chce mieć ze sobą Kamila Grosickiego. Decyzja budzi pytania, bo skrzydłowy Pogoni Szczecin nie przeżywa najlepszego okresu w sezonie. Nie brakuje jednak głosu, że trudno obarczać go jedynie indywidualną odpowiedzialnością — cały klub tkwi w kryzysie formy i nad strefą spadkową w tabeli Ekstraklasy ma zaledwie cztery punkty przewagi.
Mateusz Borek, komentując decyzję Urbana w „Kanale Sportowym”, nie miał wątpliwości co do jej logiki. Według komentatora kluczowe jest nie to, co Grosicki pokazuje w lidze, lecz to, czym jest dla konkretnego selekcjonera w konkretnych okolicznościach.
„To jest doświadczenie i to jest zawodnik, który tego trenera – tego trenera, nie poprzednich trenerów – tego trenera w jego kadencji nie zawiódł" — podkreślił komentator.
Chodzi o więź zbudowaną na konkretnych meczach, nie na statystykach z Ekstraklasy. Borek przypomniał w tym kontekście spotkanie eliminacyjne z Holandią jako przykład sytuacji, w której Grosicki wywiązał się ze swojej roli.
„Jak mu się sprawdził z Holandią, no to on nie widzi potrzeby, żeby tego zawodnika pomijać" — ocenił komentator.
To jednak nie oznacza, że skrzydłowy jedzie na zgrupowanie kadry po miejsce w pierwszym składzie. Borek kreśli jego rolę zupełnie inaczej.
„Pewnie szybciej wejdą ci młodzi, którzy są dzisiaj w lepszej dyspozycji" — przyznał.
Dziennikarz podkreślił jednocześnie, że Urban dysponuje opcjami o wyższym bieżącym rytmie meczowym. Grosicki ma być czymś innym — buforem na najtrudniejszy moment spotkania.
„Będzie trener myślał, co zrobić w sytuacji, kiedy walczymy o Mundial i potrzebuje określonego wariantu i sprawdzonego gracza. Dla mnie to jest proste" — podsumował Borek.
