Sevilla wyrzuca kolejnego szkoleniowca. Matias Almeyda kończy swoją przygodę na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan po sobotniej porażce 0:2 z Valencią. Jak donoszą media, Argentyńczyk jest już świadomy decyzji zarządu.
Sytuacja w stolicy Andaluzji jest dramatyczna. Po obiecującym początku sezonu zespół całkowicie pogubił się w drugiej fazie rozgrywek. Obecnie Sevilla zajmuje dopiero 15. miejsce w tabeli LaLiga, mając zaledwie trzy punkty przewagi nad strefą spadkową. Almeyda nie pomagał drużynie bezpośrednio z ławki, ponieważ od połowy lutego odsiaduje karę siedmiu meczów zawieszenia za konfrontację z arbitrem. To przelało czarę goryczy u włodarzy, którzy szukają ratunku przed widmem degradacji.
Błąd dyrektora sportowego i widmo spadku
Kulisy zatrudnienia Almeydy rzucają nowe światło na kryzys w klubie. Latem Sevilla odrzuciła kandydaturę Jose Bordalasa, uznając go za postać niepasującą do filozofii zespołu. Dyrektor sportowy Antonio Cordon postawił na inny styl, co okazało się kosztowną pomyłką. Podczas gdy Bordalas z Getafe bije się o europejskie puchary, Sevilla musi przygotować się na walkę o przetrwanie. Oficjalne ogłoszenie dymisji nastąpi w tym tygodniu, a nazwisko następcy, z którym rozmowy są na finiszu, pozostaje tajemnicą.
Przerwa reprezentacyjna daje klubowi dwa tygodnie na uporządkowanie spraw przed kluczowym starciem z Realem Oviedo. Będzie to już ósmy trener, który spróbuje opanować chaos panujący w Sevilli w ciągu ostatnich czterech lat. Kibice czekają na oficjalny komunikat, który ma zakończyć nieudaną erę byłego trenera AEK Ateny. Los Nervionenses potrzebują punktów natychmiast, by uniknąć katastrofy w ostatniej ćwiartce sezonu.
