Liam Lawson otwarcie zakwestionował oficjalną narrację zespołu Red Bull Racing dotyczącą jego usunięcia z fotela wyścigowego po zaledwie dwóch Grand Prix. Szefowie zespołu, Christian Horner i Helmut Marko, twierdzili, że przenosząc Lawsona z powrotem do Racing Bulls, chcieli pomóc mu odbudować pewność siebie. Nowozelandczyk ma jednak na ten temat zupełnie inne zdanie i nie zgadza się z tą interpretacją wydarzeń.
W skrócie:
- Liam Lawson został usunięty z Red Bulla po zaledwie dwóch wyścigach i zastąpiony przez Yukiego Tsunodę
- Horner i Marko twierdzili, że chodzi o odbudowanie pewności siebie Nowozelandczyka
- Lawson otwarcie zaprzecza tej wersji: "To nie jest moja historia"
Szef mówi jedno, kierowca drugie - co naprawdę stoi za decyzją Red Bulla?
Nowozelandczyk rozpoczął sezon jako zastępca Sergio Pereza, który po słabym sezonie 2024 musiał opuścić Red Bulla. Lawson miał być nowym partnerem czterokrotnego mistrza świata Maxa Verstappena. Jednak już po dwóch weekendach wyścigowych kierownictwo zespołu zdecydowało się na zmianę.
Lawson nie radził sobie dobrze z trudnym w prowadzeniu bolidem RB21. W Australii nie ukończył wyścigu, a w Chinach zajął dopiero 12. miejsce. To wystarczyło, by szefowie Red Bulla podjęli decyzję o jego degradacji z powrotem do siostrzanego zespołu Racing Bulls, a jego miejsce zajął Yuki Tsunoda.
"Moja pewność siebie nie zmieniła się od zeszłego roku – ani w Red Bullu, ani w wyścigach w Racing Bulls" – powiedział stanowczo Lawson, zaprzeczając oficjalnej wersji prezentowanej przez zespół.
Gdy zapytano go bezpośrednio o komentarze Hornera i Marko dotyczące jego pewności siebie, Nowozelandczyk odpowiedział krótko i dosadnie: "To nie jest moja historia."
Lawson podkreślił swój sukces w Monaco, gdzie zdobył ósme miejsce i pierwsze punkty w sezonie.
"Wspaniale było zdobyć punkty w Monaco, ale wbrew temu, jak to mogło wyglądać, ten wynik nie dał mi większej pewności siebie. Dla mnie nic się nie zmieniło od początku sezonu" – wyjaśnił 23-latek.
Co ciekawe, jego następca w Red Bullu, Yuki Tsunoda, również zmaga się z problemami w prowadzeniu RB21. Lawson jednak nie czerpie z tego żadnej satysfakcji:
"Bez względu na to, jak bardzo nie miałem szansy pokazać swoich umiejętności w Red Bullu – jeśli ktoś inny ma problemy z samochodem, to mnie nie zmienia. Nie sprawia, że jest mi lepiej. Po prostu koncentruję się na tym, aby dać z siebie wszystko w swoim obecnym samochodzie."
Sytuacja ta rzuca nowe światło na metody zarządzania zespołem przez Red Bulla. Czy degradacja Lawsona po zaledwie dwóch wyścigach była przedwczesna? Czy publiczne tłumaczenia Hornera i Marko o "ochronie" kierowcy i "budowaniu pewności siebie" były jedynie próbą załagodzenia kontrowersyjnej decyzji? Nowozelandczyk swoimi wypowiedziami jasno daje do zrozumienia, że oficjalna wersja zespołu mija się z prawdą.
