George Russell wyrasta na głównego obrońcę nowych regulacji technicznych przed nadchodzącym Grand Prix Wielkiej Brytanii. Podczas gdy część stawki otwarcie krytykuje charakterystykę bolidów na sezon 2026, Brytyjczyk bagatelizuje obawy o drastyczne zarządzanie energią na torze Silverstone. Jego zdaniem specyfika obiektu, choć trudna dla maszyn, zagwarantuje fanom widowisko, jakiego dawno nie widzieli.
Największym wyzwaniem na Silverstone jest brak stref mocnego hamowania, co drastycznie utrudnia odzyskiwanie energii. Symulacje wskazują, że kierowcy będą musieli mierzyć się ze zjawiskiem „superclippingu”, czyli nagłymi spadkami mocy na prostych. Russell zauważa jednak, że podobne problemy w Melbourne czy Chinach doprowadziły do najbardziej emocjonujących wyścigów w ostatnich latach. Chaos wynikający z różnic w dostępnej energii u poszczególnych zawodników ma być kluczem do sukcesu transmisji.
Szybsze auto nie oznacza większej frajdy
Kierowca Mercedesa odniósł się do głosów, że prowadzenie nowych aut będzie „okropne” ze względu na ich ociężałość i wolniejsze tempo kwalifikacyjne. Russell przypomniał swoje doświadczenia z Williamsa z 2020 roku, który mimo rekordowych prędkości, nie dawał mu żadnej satysfakcji z jazdy. Dla zawodnika liczy się przede wszystkim możliwość bezpośredniej walki koło w koło, a nie tylko bicie rekordów okrążenia, które dla kibiców na trybunach są drugorzędne.
„Mamy tutaj 600 000 fanów, których prawdopodobnie niewiele obchodzi zarządzanie energią. Nie ma wątpliwości, że na torach z deficytem energii wyścigi będą lepsze. Prawdopodobnie będzie nieco bardziej chaotycznie” – ocenił George Russell. Brytyjczyk podkreślił, że choć kwalifikacje nie będą tak szybkie jak dawniej, to właśnie rywalizacja z innymi kierowcami budzi w nim największe emocje, porównując to do swoich startów w Formule 2.
„Myślę, że musimy zachować otwarty umysł. Nadal uważam, że najlepszymi samochodami w historii były te z początku lat 2000., ale jeśli policzysz liczbę wyprzedzeń w tamtym sezonie, to prawdopodobnie jest ich tyle, ile mamy teraz w jednym wyścigu” – podsumował reprezentant Mercedesa. Russell wierzy, że mimo technologicznych kompromisów, niedzielne Grand Prix na Silverstone udowodni słuszność obranego kierunku zmian w Formule 1.
