Iban Salvador to jeden z ojców sukcesu Wisły Płock w rundzie jesiennej. Mariusz Misiura ma jednak problem, gdyż obecnie nie może korzystać z usług tego zawodnika, a jego absencja ma trwać kilka kolejek.
Podczas gdy reszta zespołu Wisły Płock korzysatła z przerwy zimowej, Iban Salvador udał się na Puchar Narodów Afryki. Gwinejczyk, będący fundamentalnym elementem formacji ofensywnej, rywalizował w barwach narodowych na boiskach w Maroku. Wystąpił tam w trzech spotkaniach, jednak każde z nich kończyło się porażką jego reprezentacji.
Intensywność turnieju pogłębiła dyskomfort, który zawodnik odczuwał jeszcze przed zakończeniem jesiennych zmagań w lidze. Choć po powrocie z Afryki piłkarz otrzymał czas na odpoczynek i miał dołączyć do drużyny 26 stycznia – w dniu powrotu zespołu z obozu w Belek – jego stan zdrowia nie pozwolił na wznowienie treningów.
Brak oficjalnych informacji ze strony klubu potęgował niepokój kibiców, którzy od kilkunastu dni nie widzieli Gwinejczyka nawet na ławce rezerwowych w meczach ligowych.
Serwis Nafciarski.pl dotarł do szczegółów diagnozy przeprowadzonej przez klubowych lekarzy. Wyniki badań potwierdziły najgorsze przewidywania – przerwa Salvadora w treningach potrwa około sześciu tygodni. Oznacza to, że trener Mariusz Misiura będzie mógł uwzględnić go w planach meczowych dopiero na przełomie marca i kwietnia.
Dla zawodnika to nie jest dobra wiadomość z wielu względów. Jeden z nich to fakt, że obecna umowa wiążąca napastnika z płockim klubem wygasa wraz z końcem bieżącego sezonu.
Salvador z pewnością będzie dążył do jak najszybszego powrotu na murawę, by w decydujących meczach wiosennych udowodnić swoją wartość i przekonać władze Wisły do przedłużenia kontraktu i wynegocjowania dla siebie przy tym jak najlepszych warunków.
