Emanuel Emegha wyrasta na centralną postać skandalu w Strasburgu, a jego ostatnie dni w klubie przypominają scenariusz dramatu. Gary O’Neil potwierdził, że 23-letni napastnik może już nigdy nie założyć koszulki francuskiego zespołu. Jak donoszą media, jego przenosiny do Chelsea są już przesądzone.
Sytuacja wokół Holendra jest napięta od września, kiedy ogłoszono jego transfer do Londynu. Fani Strasburga nie kryją wściekłości, bo informacja o odejściu pojawiła się tuż po tym, jak zawodnik otrzymał opaskę kapitańską. Teraz okazuje się, że uraz ścięgna podkolanowego eliminuje go z dwóch ostatnich kolejek Ligue 1. To fatalne wieści dla drużyny, która musi radzić sobie bez swojego lidera w kluczowym momencie sezonu.
Kontuzja przekreśla plany kapitana
Obecna kampania jest dla Emeghi pasmem frustracji i problemów zdrowotnych. Napastnik wystąpił w zaledwie 18 meczach we wszystkich rozgrywkach, w których zdołał strzelić osiem goli. Gary O’Neil przyznał przed rewanżem w Lidze Konferencji Europy z Rayo Vallecano, że szanse na powrót piłkarza są minimalne. Istnieje jedynie cień nadziei, że zawodnik pojawi się na boisku w ewentualnym finale tych rozgrywek, o ile zespół odrobi stratę z pierwszego spotkania.
Właściciele z BlueCo, którzy zarządzają zarówno Strasburgiem, jak i Chelsea, dopięli swego, ale cena sportowa jest wysoka. Emegha kończy przygodę we Francji z poczuciem niedosytu i w atmosferze konfliktu z trybunami. Jeśli zespół nie awansuje do finału pucharów, mecz z Rayo Vallecano przejdzie do historii jako jego ostatni występ przed przeprowadzką na Stamford Bridge. Napastnik zostawia klub w trudnym położeniu, mając na koncie tylko osiem trafień w sezonie.
