Adrian Siemieniec po wygranej z GKS-em Katowice nie zostawił suchej nitki na tezie, że kluczem do sukcesu był powrót do „sprawdzonego" składu — i przy okazji wyjaśnił, co tak naprawdę mogło zrobić różnicę.
Pytanie o rotację składu i rzekomy powrót do „starego, sprawdzonego" ustawienia trener Jagiellonii skwitował jednoznacznie.
„Nie zgadzam się z tą teorią. W kadrze jest więcej niż 11 piłkarzy. To nie jest tak, że każda porażka to złe zarządzanie, a każde zwycięstwo to dobre decyzje" — powiedział Siemieniec, wskazując na konkretne dane.
Zaledwie czterech zawodników pierwszego składu — Imaz, Romanczuk, Vital i Abramowicz — rozegrało pełne 90 minut trzy dni wcześniej. Reszta zdążyła się zregenerować lub zagrała wyłącznie połowę poprzedniego spotkania. Zdaniem szkoleniowca właśnie ta świeżość fizyczna mogła przechylić szalę.
„Gdyby piłka była tak prosta, że wystarczy wystawiać tych samych 11 ludzi, by wygrywać mecz za meczem, to każdy by to robił" — dodał. „Ja wierzę w każdą swoją decyzję przed meczem."
Siemieniec odniósł się też do swojej bardziej wyrazistej niż zwykle postawy przy linii bocznej. Wytłumaczył ją prostą potrzebą chwili.
„Są momenty, kiedy musisz to zwycięstwo po prostu »przepchnąć« — niekoniecznie piękną grą, ale energią. Dzisiaj ja potrzebowałem piłkarzy, a oni mnie" — stwierdził.
Bohaterem meczu okazał się Alex Pozo. Trener nie szczędził mu pochwał:
„To bardzo doświadczony zawodnik, który grał wielkie mecze pod dużą presją. On nie jest w jedenastce przez przypadek, bardzo na to pracuje. Dzisiaj strzelił świetną bramkę, pewnie jedną z najpiękniejszych w karierze, a był blisko asysty przy sytuacji Hesusa. Bardzo to doceniam, bo on daje drużynie konkrety, nawet jeśli nie zawsze widać je w protokole meczowym."
Przy okazji padło pytanie o ewentualną motywację rewanżu za pucharową porażkę z GieKSą w Katowicach. Siemieniec odrzucił tę narrację. „
Staram się, by moją motywacją nigdy nie była zemsta czy rewanż. Skupiam się na rozwoju i byciu lepszą wersją samego siebie. W tamtym meczu pucharowym GieKSa była lepsza i wygrała zasłużenie" — powiedział, dorzucając na koniec życzenia pod adresem rywala: „Gratuluję GKS-owi, że są na tym etapie w pucharze i życzę im dojścia na Narodowy."
