Mimo że środowisko MMA jest niemal przekonane o zbliżającym się transferze Adriana Bartosińskiego do UFC, zawodnik publicznie wskazał, że w jego przypadku jeszcze nic nie jest pewne.
Sytuacja kontraktowa Adriana Bartosińskiego to obecnie jeden z najciekawszych tematów na polskiej scenie sportów walki. Zawodnik, który dla wielu fanów jest już „jedną nogą” w amerykańskim UFC, otwarcie przyznaje, że jego obecna pozycja w KSW jest bardzo stabilna. W rozmowie z serwisem „InTheCage” Bartosiński podkreślił, że aktualnie obowiązuje go umowa z polską federacją, a warunki współpracy uległy poprawie.
„Dobrze mi płacą, szef dał mi podwyżkę, więc aż się zastanawiam z tym UFC, bo tutaj nie mam źle” – przyznał zawodnik.
Deklaracja ta rzuca na całą sprawę nowe światło. Okazuje się, że po wypełnieniu obecnego kontraktu „Bartos” wcale nie musi przejść do UFC. Z jego wypowiedzi jasno wynika, ze organizacja skutecznie o jego zatrzymanie w swoich szeregach.
Dawne nieporozumienia, do których dochodziło między zawodnikiem a włodarzami KSW, odeszły w niepamięć. Choć w przeszłości na tej linii pojawiały się spięcia, obecna atmosfera współpracy wskazuje na pełne porozumienie.
Dla samej federacji pozostanie Bartosińskiego byłoby strategicznym sukcesem, szczególnie w kontekście osłabienia szeregów organizacji przez odejścia takich zawodników jak Robert Ruchała czy Jakub Wikłacz, którzy zdecydowali się na karierę w UFC.
Bartosiński, będący postacią przyciągającą kibiców przed ekrany i do hal, deklaruje, że czuje się u obecnego pracodawcy dobrze. Jeśli scenariusz o pozostaniu w KSW się ziści, będzie to spora niespodzianka dla obserwatorów, którzy spodziewali się jego nieuchronnego debiutu w największej organizacji świata zaraz po zakończeniu trwającej umowy.
