Legia Warszawa od lat próbuje wrócić na mistrzowski poziom, ale według Jacka Zielińskiego problem nie sprowadza się do jednego trenera czy jednego okna transferowego. Były dyrektor sportowy klubu opisał mechanizm, który jego zdaniem regularnie wykoleja kolejne projekty przy Łazienkowskiej.
W rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą Zieliński bardzo jasno wskazał, że największym problemem ma być brak cierpliwości i ciągła chęć przyspieszania wszystkiego.
Jego zdaniem Dariusz Mioduski zbyt łatwo daje się przekonać do wizji szybkiego sukcesu.
– Darek lubi przyspieszać i włączać „turbo”. Problem w tym, że kiedy robimy to za wcześnie, zwykle wykładamy się już na pierwszym zakręcie – mówił Zieliński.
Były dyrektor sportowy Legii uważa, że właśnie przez takie podejście klub zbyt często przechodził gwałtowne przebudowy zamiast konsekwentnie rozwijać jeden projekt.
– Jeżeli jest strategia, trzeba się jej trzymać. Można pójść na skróty, dużo zainwestować i nawet coś wygrać, ale bez fundamentów taki sukces nie będzie trwały – tłumaczył.
Zieliński zwrócił uwagę także na poprzedni sezon, kiedy Legia mocno zmieniła zespół po dużych transferach wychodzących.
– Sprzedaliśmy zawodników za około 20 milionów, przebudowa była bardzo duża, a potem w pewnym momencie pojawiło się nawet widmo walki o utrzymanie. Te pieniądze nie dały efektu – oceniał.
Według niego problem nie polega więc na samym inwestowaniu. Wręcz przeciwnie – pieniądze powinny być wydawane dopiero wtedy, gdy klub ma już odpowiednio zbudowany trzon zespołu, stabilny sztab i jasno określony kierunek.
– Najpierw trzeba stworzyć fundamenty, potem dokładać jakość i gwiazdy. Wtedy wiesz, że te pieniądze nie zostaną zmarnowane – podkreślił.
Zieliński nie ukrywa, że jego zdaniem Legia wielokrotnie robiła to odwrotnie: najpierw próbowała gwałtownie przyspieszyć, a dopiero później mierzyła się z konsekwencjami. I właśnie dlatego, mimo ogromnych możliwości, kolejne przebudowy nie przynosiły stabilnego efektu sportowego.
Czy ten rok będzie tym przełomowym dla Legii? Stołeczny klub nie szaleje na rynku transferowym, a praca Marka Papszuna zdaje się przynosić kolejne wymierne korzyści – w nowym sezonie Ekstraklasy Legia jeszcze nie przegrała, a obecnie zajmuje pozycję wicelidera tuż za Górnikiem Zabrze.

