Steve Kapuadi, stanowczo ucina spekulacje na temat swojej roli w drużynie, deklarując, że nie oczekuje żadnych przywilejów po transferze z Legii. Defensor podkreśla, że miejsce w jedenastce zamierza wywalczyć wyłącznie ciężką pracą, co ma być fundamentem budowy nowej jakości łódzkiej defensywy.
Obrońca Widzewa Łódź odpowiedział szczerze, gdy w rozmowie z dziennikarzami wrócono do tematu jego dotychczasowych konfrontacji z Górnikiem Zabrze, które kończyły się nie po myśli jego zespołów.
„To prawda, nie miałem wcześniej szczęścia do wyników z Górnikiem i jestem bardzo zmotywowany, by to zmienić" — przyznał wprost.
Kapuadi doskonale zna styl gry sobotniego rywala i zapowiada, że Widzew musi być gotowy na pełne dziewięćdziesiąt minut walki.
„To zespół, który gra na ogromnej intensywności od pierwszej do ostatniej minuty. Nigdy nie odpuszczają" — podkreślił defensor. Spotkanie porównał do niedawnego starcia z Lechem Poznań, wskazując, że kluczowe będą pojedynki jeden na jeden.
Mimo to obrońca chciałby, by Widzew koncentrował się przede wszystkim na własnej grze.
Gramy u siebie, mamy za sobą naszych kibiców i to musi być nasz atut" — zaznaczył, formułując przy tym szerszy apel do drużyny: wygrywać wszystkie mecze domowe do końca sezonu.
Kapuadi trafił do Widzewa z Legii Warszawa, a czas na wdrożenie był niemal symboliczny — od podpisania kontraktu do debiutu przeciwko Pogoni minęło zaledwie kilka dni. Po dwóch tygodniach ocenia jednak sytuację z umiarkowanym optymizmem.
„Zacząłem rozumieć się z nowymi kolegami i przyzwyczaiłem się do nowego środowiska" — mówił.
Pewnym miernikiem postępów jest bilans defensywny: w dwóch ostatnich spotkaniach Widzew stracił tylko jedną bramkę. Kapuadi nie przecenia jednak tego wyniku.
„Poprawiamy się, co widać po wynikach, ale szczerze mówiąc, nie jest to łatwe w tak krótkim czasie. Nasza sytuacja w tabeli i walka o utrzymanie nie ułatwiają zgrywania się" — ocenił trzeźwo. Dodał, że za spójnością defensywną stoi nie tylko linia obrony, lecz cała jedenastka, a czytelne wskazówki trenera pomagają zawodnikom dokładnie wiedzieć, co mają robić na boisku.
Na pytanie, czy przed podpisaniem kontraktu otrzymał gwarancje gry w pierwszym składzie, odpowiedział bez chwili wahania:
„Absolutnie nie. Nigdy w karierze nie miałem takich rozmów i mam nadzieję, że nigdy nie będę miał. Chcę zapracować na swoje miejsce ciężką pracą na treningach. Wolę wywalczyć sobie plac w uczciwej rywalizacji niż dostać go 'w prezencie'”.

