Steve Kapuadi oficjalnie zamienił barwy warszawskiej Legii na łódzki Widzew, co – jak wynika z relacji dyrektora sportowego Michała Żewłakowa – było efektem narastającej determinacji zawodnika do zmiany otoczenia.
Przeprowadzka Steve’a Kapuadiego do Widzewa Łódź nie była jedynie rutynową transakcją, lecz splotem osobistych ambicji piłkarza i pragmatyzmu włodarzy z Warszawy. Michał Żewłakow przyznał, że chęć zmiany barw klubowych przez Kongijczyka była wyczuwalna od dłuższego czasu, a kluczowym momentem okazała się nieudana próba transferu do włoskiego Cremonese.
„Ten deal do Serie A nie doszedł do skutku i mam wrażenie, że to też wpłynęło na Steve’a. A to, że przejawiał chęć zmiany klubu, dało się wyczuć od jakiegoś czasu” – tłumaczy dyrektor sportowy Legii.
Ostatecznie oferta z Łodzi okazała się satysfakcjonująca dla obu stron, gwarantując zawodnikowi korzystne warunki, a klubowi zastrzyk gotówki w wysokości 3 milionów euro. Należy jednak zaznaczyć, że Legia nie zachowa pełnej kwoty, gdyż 30% zysku trafi do Wisły Płock, z której obrońca został niegdyś wykupiony.
Sprzedaż Kapuadiego stała się koniecznością w obliczu niespełnionych założeń budżetowych. Słabe wyniki sportowe w pierwszej rundzie sezonu odbiły się na kondycji finansowej klubu, co potwierdza Żewłakow:
„Kiedy patrzymy na rezultaty z pierwszej części sezonu, to widać, że my nie osiągnęliśmy naszych celów. Co za tym idzie, finansowe sprawy nie zostały dowiezione do takiego poziomu, jak zostały ustalone w budżecie, więc to też jest ten transfer pewnego rodzaju stabilizacją finansową”.
Odejście podstawowego obrońcy w momencie, gdy Legia walczy o utrzymanie w strefie spadkowej, budzi uzasadnione obawy o szczelność defensywy. Choć Michał Żewłakow przyznaje, że pole manewru sztabu szkoleniowego uległo zawężeniu, wyraża jednocześnie głęboką wiarę w warsztat trenera Papszuna. Według dyrektora, szkoleniowiec dysponuje wystarczającymi zasobami personalnymi, by załatać lukę po Kongijczyku. Wśród potencjalnych następców i alternatyw wymienia się takich graczy jak Pankov, Jędrzejczyk, Piątkowski oraz Leszczyński.
„Mamy też Augustyniaka, który może zagrać jako środkowy obrońca, czy nawet Damiana Szymańskiego, który w okresie przygotowawczym grywał na tych pozycjach, więc wydaje mi się, że pewne warianty istnieją, z których może skorzystać trener” – wylicza Żewłakow.
Kluczowym argumentem za sprzedażą Kapuadiego była jednak atmosfera wewnątrz szatni i chęć posiadania graczy w pełni oddanych barwom klubowym. Dyrektor sportowy podkreślił to dobitnie, stwierdzając:
„Chciałbym, by trener mógł wybierać spośród piłkarzy, którzy są skoncentrowani na walce o punkty dla Legii”.
